A poza tym niedlugo minie rok od wielkiej przygody mojego zycia pod tytulem: Italia. I powiem krotko: Zrobilam to. Bo bylam przekonana ze spoznil sie na moj wyjazd celowo. Bo tamte laski z Gdanska byly atrakcyjniejsze odemnie, bo moze nawet wlasnie wtedy przezywal swoja przygode… Faktem jest ze zrobilam to i nawet wyrzutow sumienia nie mialam! Tylko teraz czasem mysle: A jesli on jest fair? A te wszystkie przypuszczenia to wytwor mojej chorej wyobrazni? To jak mam dalej zyc i miec swiadomosc, ze…zrobilam cos, czego nigdy nie chcialabym aby zrobiono mnie? Z drugiej strony, wtedy wlasnie nabralam przekonania, ze nie jestem taka zla i ze tylko ON jest tym z ktorym chce byc. Moze on jeszcze tego nie podziela, moze nigdy podzielal nie bedzie, ale ja jestem teraz w bardzo dobrym stanie ducha. Nie, nie jestem szczesliwa, bo szczescie to stan bez obaw i niepokoju. To co czuje to dobry stan ducha. I nikt nie dorowna temu jednemu mezczyznie z ktorym aktualnie jestem. Gdyby tak jeszcze tylko odrobina poczucia bezpieczenstwa przy jego boku…takiego emocjonalnego bezpieczenstwa. Bylabym znow u bram raju.