maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2003

Dlaczego?

1 komentarz

Dlaczego czasem czuję się jak kompletne zero? Patrzę na otaczających mnie ludzi i myślę, że jestem całkiem do niczego.
Nie mam pracy w ogóle a co dopiero marzyć o jakimś konkretnym stanowisku. Basia pracuję jako referent w Biurze Podróży. Ubiera się tak kobieco. Nawet kiedy zakłada wytarte jeansy jest kobieca. Nawet kiedy mąż ją bił tak, że miała siniaki pod oczami, była kobieca. Iwona. Długo nie pracowała. Wychowywała synka i zamartwiała się skokami jej faceta. Nawet kiedy zdradził ją z jej „najlepszą przyjaciółką” nie wyobrażała sobie odejścia od niego. Teraz, pracuje w kancelarii burmistrza miasta i z zastraszonej rozczochranej kury domowej stała się atrakcyjną schludną, dobrze uczesaną kobietą. Wyprowadza się od tego „dupka” (cytat).
Beata. Nawet kiedy była kurą domową była …piękną kobietą. Potrafiła odnaleźć pasję w wychowywaniu dzieci gotowaniu zupek i praniu mężowi skarpet. Uwielbiała rozmowy z teściową (tzn. teściowa mówiła ona słuchała) i choć starała się zachowywać jak każda zwykła kobieta i tak była NIEZWYKŁA!
Jest moją jedyną przyjaciółką z lat szkolnych. Może nawet jedyną prawdziwą jaką kiedykolwiek miałam. Dla mnie pozostanie przyjaciółką nawet wtedy gdy już nie będzie się wogóle do mnie odzywać.
Nie byłam u niej tak dawno. Czasem myślę, że wogóle nigdy nie było mnie przy niej kiedy tego potrzebowała. Kiedy zmarła jej pierwsza córeczka, kiedy leżała w szpitalu z drugą, kiedy odeszła jej teściowa…ale też zabrakło mnie na jej 18-tych urodzinach i na 21 i 23 i na kolejnych przez ostatnie kilka lat. Zabrakło nawet listu ode mnie. Od 1999 roku.
Czasem myślę, że to przecież powinno być przyjemne. Pojechać do niej i patrzeć jak jest szczęśliwa. Zawsze jej tego życzyłam. A jednak pławienie się w cieniu jej szczęścia potęguje u mnie depresję. Czuję się tak jakbym zabierała z życia ludzi zło.
To powinno brzmieć optymistycznie… Ale to nie tak, że ja sprawiam że oni czują się dobrze. To jest tak jakbym wchłaniała negatywne aspekty życia. Im zostają same superlatywy a ja mam w sobie cały ten szlam. Dlaczego inni realizują moje marzenia? I nie robią tego dzięki swojej ciężkiej pracy. Poprostu nagle maja fart.
Nie, nie zazdroszczę. Za wszysttko trzeba zapłacić. Być może ja już wyczerpałam swój przydział szczęścia.

Poprostu nie lubię i już.
Rozpoczął mi się nowy semestr. Ludzi dziwnych mam w grupie. Ci starzy oddalili się bardzo. Gdzieś w ciągu zaledwie pół roku odeszli. Spotykamy się uśmiechamy i potrafimy gadać, gadać, gadać a jednak czuję, że przepaść między nami jest ogromna. W zasadzie odkąd wróciłam z Włoch jest jakoś tak obco. Czy powoduje to fakt, że wygrałam ten wyjazd? Że coś trafiło mi się za darmochę? Nie wiem.
Mniejsza z tym. To ostatni rok potem być może już nigdy się nie spotkamy. Ja nie potrafię być przyjacielem. Pewnie też umrę samotnie właśnie z tego powodu.

cat.gif
What Was Your PastLife?

Nie mogę się oprzeć by nie podzielić się z Wami wrażeniami z obejrzenia dwóch części Władcy Pierścieni.
Strasznie się obawiałam wszelkich przekładów tej książki na film. Nic nie jest wstanie dorównać mojej wyobraźni, jednak to co pokazano w Fellowship of the ring przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Oczywiście odkąd dowiedzieliśmy się że takowy film ma zostać wyprodukowany snuliśmy ze znajomymi spekulacje na temat obsady. Cóż, ani jeden z naszych typów nie okazał się trafiony. Ale nic w tym złego gdyż ten Aragorn jest zdecydowanie bardziej …rozbudzający moją wyobraźnie niż ten którego typowałam :) Elf…no cóż, nawet z doklejonymi elfimi uszami Pan Orlando pozostanie tylko człowiekiem (skąd innąd uroczym) Ok, nie będę się czepiać. Ogólne wrażenie? Fantastyczne! „Podrasowane” krajobrazy Nowej Zelandii zwalają wprost z nóg. Po obejrzeniu pierwszej części nie mogłam wyjść z podziwu do tego stopnia że zaczęłam stosować ten film jako lek na chandrę. Mogłam oglądać go bez końca. Nie mogłam doczekać się kontynuacji. Nareszcie jest i co widzę? Wiele wątków pominiętych (wybaczyłam ominięcie spotkania z Tomem Bombadilem w części pierwszej, przejście przez Stary Las i epizod na kurhanach)wiele wątków wyssanych z palca. Widać jakoś trzeba było posklejać wątki do kupy. Podobało mi się że została sympatycznie przedstawiona Różyczka. Natomiast potem odniosłam wrażenie że popadam w coraz większy chaos i musiałam zastanawiać się co się skąd wzięło. Jednym z plusów jest muzyka. Całość uratowała bitwa pod Helmowym Jarem i przepiękne wejście Gandalfa i Eomera (dobór aktora przeszedł najśmielsze moje oczekiwania – mniam ;))wraz ze wschodem słońca. Ogólne wrażenie? Czegoś brakuje. Nastroju grozy? Narastającego napięcia? Dreszczy na plecach? Powagi sytuacji?

Mam niedosyt. Zabrakło jakiejś niezmiernie ważnej „przyprawy” w drugiej części i aż się boję co zaserwuje nam Pan Peter Jackson and Co. na deser. Czy nie zapomni o jakimś niezwykle ważnym „drobiazgu”, który po obejrzeniu „Powrotu Króla” przyprawi nas o niestrawność? Być może po kilkakrotnym obejrzeniu „Dwóch Wież” nabiorę większego przekonania? A może dopiero wersja reżyserska da mi upragnioną satysfakcję? ( Kto nie widział tej wersji do części pierwszej ma czego żałować) Przyznaję, że coraz częściej zastanawiam się jak odebrała bym film nie mając porównania z książką. Pewnie każdy kto czytał się nad tym zastanawia. Pozostaje mi mieć nadzieję, że w części trzeciej wszelkie braki zostaną zrekompensowane. Oby tylko nie przesadzili. Do zobaczenia kiedy Król Powróci.

Ani się człowiek obejrzał a tu nie dosyć że po świętach to i luty nagle się zrobił. Ehhh…listę świątecznych życzeń przyjdzie mi przygotować na rok następny. I co się stało przez ten czas? Ano niewiele, nie licząc dokonania nowych odkryć muzycznych…być może dla niektórych to żadne nowości jednak dla mnie i owszem. Koty urosły mi straszliwie ale nic a nic nie zmądrzały niestety. Nie wiem czy to trwała ta głupota u nich jest i to zachowanie jak stada pawianów…?? Strach pomyśleć co to będzie jeśli to prawda. Prisi właśnie wije mi się ekstatycznie na kolanach skutecznie uniemożliwiając trafianie w klawisze. Teraz zaczeła gryźć!!! Wariatka ratunku!!!! Ehhh dlaczego jej poprostu nie zrzuce??? Nie bo ona tak fantastycznie przy tych wariacjach „wibruje” :D tzn…mruczy i serca nie mam. Za „mientka” jestem i tyle.

Well, from nine years of dent, she was engaged to Dan
She never thought of another male
Then she felt something new, she didn’t know what to do
She wasn’t sure if his love is true

She was never happy, she was never sad
She never felt that lucky, with the boy she had
One day she just realized a new plan to share life with three men

And she found one to make her happy, one to make her sad
One to give her true love that she never had
Daisy and her boyfriends living in a house
Sharing just a good life

And that was four years ago, my Daisy blew the whole show
And all the boys had to face the end
When she opens the door, you see some kids on the floor
I don’t believe they’re from heaven sent

She’s got one to make her happy, one to make her sad
One to give her true love that she never had
Daisy and her boyfriends living in a house
Sharing just a good life

Now she’s got
1 for the money, 2 for the show
3 to get ready, now go Daisy go

/Marque/


  • RSS