maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2003

29 lipca o 8:54 nastanie nów. Trzeba się spieszyć. Catty nie ma tyle czasu.

Prośbę mam małą. Jeśli jakaś czarownica/nieczarownica czyta to i ma po temu chęć i sposobność…niech zapali jutro ze mną świecę o 21:00 i pomyśli o tym by mi się udało zaklęcie ochronne dla Catty. Każda pomoc będzie mile widziana. Z góry dziękuję.

Maelen de Witch

- Co robisz? -zapytał z rosnącym przerażeniem w oczach. -Co robisz???
Po obszernej kuchni miotała się nieduża kobieta, wyjmując z szafek i sekretnych zakamarków wszystko co potrzebne do odprawienia rytuału. W jej śliwkowo czerwonych włosach, upiętych dziś wysoko połyskiwało jarzeniowe światło lampy. Zdawała się go nie słyszeć. Biegając tam i z powrotem wydobywała przeróżne zioła, buteleczki z tajemniczymi substancjami, świece, miseczki oraz najprzeróżniejsze specyfiki jej tylko znane.
- Na BOGÓW!!! Co robisz??!!!
Lucius Malfoy złapał kobietę za ramiona i potrząsnął aż rozsypały jej się misternie ułożone tego dnia włosy.
Spojrzała prosto w jego stalowo szare oczy a wyraz jej oczu zmroził go do głębi. Milczała.
Był pewien, że już nic nie jest w stanie go poruszyć, jednak to spojrzenie …
Tysiąc myśli przemknęło mu przez głowę.
- Proszę. Co robisz? - Patrzył jej nadal w oczy nie puszczając.
Przez chwilę patrzyli na siebie jak gdyby mierząc się wzrokiem. Próbował dotknąć jej serca…daremnie. Tego dnia nie miała serca. W jej oczach znalazł tylko desperację, żal, złość i…pewność, że to co zamierza zrobić jest działaniem naprawdę ostatecznym.
- Co-ro-bisz? - powtórzył łagodnie aczkolwiek z naciskiem.
-Wiesz - odpowiedziała wreszcie nie spuszczając wzroku.
- Przecież nie możesz…Nie pozwolę Ci na to. - patrzył jej w oczy licząc, że się podda. Ale nic z tego.
- Więc stanę przeciw Tobie. - Odparła bez mrugnięcia
- Przegrasz.
-Nie prowokuj mnie i …nie każ mi tego robić.
- Więc się wycofaj.
- Raczej zginę niż zostawię ją bez obrony. - Znów ten niezmienny wyraz oczu…i twarzy. Bez uśmiechu, bez strachu. - Pomożesz mi? Czy będziesz przeszkadzał?
To pytanie kompletnie zbiło go z pantałyku. Otworzył usta by odpowiedzieć ale ona go ubiegła.
- W ogóle nie powinno Cię tu dziś być! Odejdź proszę… – Jej głos też złagodniał.
- Och, nie oszukuj się! Przecież Twoje umiejętności są znikome. - zmienił taktykę.
- O co Ci chodzi? - Odpowiedziała mu pytaniem - Skoro jestem tak kiepska to dlaczego mnie powstrzymujesz? I dlaczego sam nic nie robisz w tej materii? To Twoi poplecznicy, znajomi, …”przyjaciele” – ostatnie słowo zaakcentowała z nieukrywaną ironią. Nie trzymał jej już a mimo to nie zmieniła pozycji ani nawet nie poprawiła włosów, które częściowo spadały jej na oczy.
- Oni wiedzą o nas! Wszyscy… – ciągnęła patrząc na niego. Widać było, że jest mu coraz trudniej wytrzymać jej spojrzenie. Odsunął się od niej.
-Nie wiedzą. - powiedział cicho - Nie wszyscy…
-Ale ona wie i Twój bliski przyjaciel. Kryli nam tyłek tak długo! A Ty co??!- była coraz bardziej wzburzona
- Nie zrobisz nic???!!! - Zrobiła krok w jego stronę. Nie wiedział czy chce go uderzyć czy… Uśmiechnął się do swoich głupich myśli…Uderzyć, też coś. JEGO? ;)
- Wiem, że to nie strach. Ty się nie boisz. Więc co? Powiedz mi CO Cię powstrzymuje by zrobić drobną przysługę, bądź co bądź przyjaciołom?
- Nie znasz jej przecież! Wspomniałem Ci o niej raptem ze dwa razy a ty się tak angażujesz…To nierozsądne…
- To bez znaczenia! Ona potrzebuję wszelkiego wsparcia i ja jej go udzielę, czy Ci się to podoba czy nie!

Czekała na odpowiedź lecz on milczał badając jej oczy jak gdyby to były mikroskopijne hieroglify.
To co następnie zrobił zaskoczyło ją. Przyciągnął ją silnym ruchem ramienia, podniósł jej podbródek ku swojej twarzy, odgarnął włosy i patrząc w jej oczy bardzo, bardzo głęboko powiedział:
- Boję się bardziej niż myślisz. Boję się o Ciebie. Widzę jednak, że nie zrezygnujesz. - Pokręciła przecząco głową, a w jej oczach zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki nadchodzącej rozpaczy. Nie chciała go narażać, nie chciała go ranić, ale stanęła przed wyborem = szczęście własne czy innych= i znów jak Don Kichot rzuciła się by pomóc, choć nie miała najmniejszej gwarancji na powodzenie.
- Zatem chcę Cię prosić o jedno - Lucius kontynuował - Daj mi dzień na załatwienie paru spraw – widząc, że zamierza coś powiedzieć i w obawie przed sprzeciwem dodał szybko
- Tylko 24 godziny. Bardzo proszę. Możesz to dla mnie zrobić?
Skinęła głową i wtuliła się w niego.
Jej dwa chowańce patrzyły niemo na stojących ludzi. Wyczekująco.
- I uważaj na siebie - szepnął jej na ucho
- To już dwie prośby - odparła z uśmiechem.

***

Wyszedł w mrok nocy. Odwrócił się na chwilę by popatrzeć w jaśniejące okna jej mieszkania.
W głowie już układała się lista osób, których musi „przekonać” by przymknęli oczy na zbliżające się potężne użycie magii w mugolskim świecie. Lista była długa.

Kiedy nadejdzie nów zbiorę siły i…nie nie ma czasu do stracenia. Do nowiu jeszcze tyle dni… Jutro. Lord Spider pojedzie do pracy…Niech się dzieje!! Najwyżej zwalą mi się z Ministerstwa.

Jutro użyję magii.

druid.jpg
Your magical style is Druidic.

What type of Magic do you work?. Take the Magical Style Quiz by Paradox

Wychodzi na to, że jestem druidką nie Wiccanką :)

You want Login & password? Send me an owl. :)

………………………………….

I tak nie było tam nic ciekawego
;))

…picia na ten tydzień. Ilości wypitego czerwonego wina są po prostu oszałamiające, ale my możemy więcej. Prawdę mówiąc dopiero się rozgrzałam a tu trzeba kończyć.
Mała wraca do domu na chwilę, przed wyjazdem do słonecznej Italii.

Lord Spider jeszcze nie powiedział co zamierza. Już tydzień jesteśmy razem dzień i noc. Zastanawiam się czy już się zmęczyłam. Chyba nie. Choć nie wiem czy dałabym radę na zawsze i w ogóle…
Jeszcze nie wiem.
Wpuszczenie kogoś tak różnego odemnie do mojego życia to bardzo trudne zadanie. Kogoś kto pogardza magią tak bardzo, że nawet nie potrafi o niej słuchać a co dopiero doświadczać. Jego sceptycyzm czy wręcz niechęć do tych spraw bardzo mnie blokują.
Pomyśleć, że on byłby tutaj już zawsze…gdzie musiałabym iść by w spokoju oddać się ulubionym praktykom?
Znów stałabym się obca w Własnym domu.

A tak właściwie to chyba czas odświeżyć zaklęcia ochronne. Czuję, że osłabły bardzo.

Butelki na eliksiry trawią się pod prysznicem… Pewnie Lord Spider nie będzie zachwycony ale co mi tam.
W ogrodzie wczoraj zasiałam kolejne „zioło”…dla mugoli :) Hehehe po wypaleniu go wydaje im się, że latają. Ale ciiii…mugolski urząd interwencyjny zwany przez nich policją może narobić mi kłopotów :))

Hmmm tak sobie właśnie myślę…muszę uwiecznić „Młodego Demona”. Rany!!! gdyby nie Lord Spider uwiodłabym go jak nic.

-Nie zrobię tego Lu, dobrze wiesz dlaczego!

„-Mmmmmmm…uwielbiam świeżą krew. Taką młodą i pełną energii…z metalicznym posmakiem…gorącą…”

-Nie, nie zrobię tego!!!!

Sms

3 komentarzy

„Przyjedź sama”

Po co? Kiedy mój los nieodłącznie jest związany z jego…Dla mnie.
Nie przyjadę sama chociaż info wysłano z numeru o którym często myślę ostatnio. Myślę z racji tego iż obudził się znów we mnie łowca.

Czasem kiedy spotykam kogoś takiego jak ten „Młody Demon” budzi się we mnie i nie potrafię przestać planować strategii.
Myślę, że już i tak upolowałam zwierzynę.

Panowie, Panowie…Nigdy się nie nauczycie :))) Nie wolno patrzeć czarownicy w oczy!!

-Lu. Dlaczego tak na mnie patrzysz? Święty się znalazł… ;)

-Bardzo mi źle dzisiaj.- rzuciłam wchodząc do domu późnym popołudniem i poszłam zamknąć się w łazience.
Usłyszałam go tuż za drzwiami. Nic nie mówiąc oparł się o ścianę i czekał na ciąg dalszy.
-Widzisz…-ciągnęłam swój monolog- Jeśli spotykam się z mężczyzną…khem…no wiesz…jeśli ten…tego…no…jeśli z kimś idę do łóżka to …kurcze chyba w celu…przyjemnym.
-Wyjdź z tej łazienki- usłyszałam w odpowiedzi
-Nie.
Cisza.
-Bo widzisz…-postanowiłam kontynuować temat- Jeśli chcę z kimś uprawiać seks to po to by mi było dobrze? No nie?
Cisza.
- Czy mam zatem prawo do oburzenia kiedy mężczyzna z którym byłam kompletnie nie dba o to czy jestem usatysfakcjonowana?
- Proszę, wyjdź z łazienki.
- Nie.
Cisza.
- Strasznie wkurza mnie fakt, że mężczyźni mają tak naprawdę gdzieś nasze potrzeby i dążą tylko do zaspokojenia własnych potrzeb. -Kontynuowałam bez wytchnienia.- Dziwią się potem, że zaczynamy warczeć na nich i prychać, że przechodzi nam ochota na seks. Jak mamy się podniecać na widok kogoś kto robi sobie dobrze naszym kosztem i …idzie spać???!!!
- Wyjdziesz?
- NIE!
-Dlaczego?
-Wolę być z tej strony drzwi kiedy rozmawiamy o tych rzeczach.
-Ok, jeśli taka Twoja wola.
I w tym momencie deportował się tuż przy mnie. Krzyknęłam przeraźliwie, bardziej z powodu tak nagłego pojawienia się Luciusa niż z oburzenia, że naruszył mój azyl.
- Zrobiłem Ci kawę- Stał z parującym kubkiem w dłoniach- Nie chciałem by wystygła.

Przez chwilę stałam oniemiała po czym wzięłam kubek z jego rąk, otwarłam drzwi bo łazienka była za mała na nas dwoje i kawę. Poza tym zwykłam ją pijać w moim ulubionym fotelu. Poczułam jej aromat i miałam już gdzieś facetów i ich „nadmuchane” ego.
- Dziękuję- wymamrotałam. Gestem wskazał mi drzwi. Kiedy go mijałam szepnął mi do ucha „Powiedz tylko słowo”

Wiedziałam, że tym razem nie chodziło mu o zaklęcia.

Znów to samo. Mój mugolski partner ostatnio bardzo się rozleniwił. Cóż, dwóch egoistów pod jednym dachem nie wróży nic dobrego. A może to moje oczekiwania wzrosły? Nie wiem już sama. Faktem jest, że coraz mniej satysfakcjonuje mnie ten związek. W pełnym tego słowa znaczeniu. Czy ja naprawdę aż tak bardzo lubię wyzwania? Nie sądzę. Ale powiem szczerze, że lepiej być nie może. Coraz mniej mnie tu trzyma.

MAŁA OBRONIŁA MAGISTRA!!!!!:D

Dziś napijemy się za to. I za tych którzy nigdy nas nie zrozumieją, za facetów. Tych wszystkich którzy myślą, że mogą nas mieć lub co gorsza, że mają prawo rządzić naszym życiem. Za tych, którzy nas zranili i za tych, którzy będą próbowali to zrobić. Za facetów fajnie się pije :) To najbardziej uniwersalna okazja do babskich spotkań.
Tylko, że ja prawie nie mam koleżanek. Nie takich z którymi mogła bym się napić „bezstresowo”.
Na palcach jednej ręki mogę wymienić te które się nadają, ale z każdą pije się inaczej.

Zobaczmy…

Dakinia – lata doświadczeń i stresów, niewiele starsza ode mnie ale bardziej chyba zmęczona facetami. Podoba mi się kiedy opowiada o facetach. Nie spotkała chyba jeszcze tego jedynego i nie jestem pewna czy chce go spotkać. Nie przepada za Sagankiem specjalnie. Próba konfrontacji z użyciem mugolskich środków odurzających może skończyć się problemem.

Saga – młoda jeszcze z osiem lat chyba różnicy (nie chce mi się liczyć) Impulsywna, spontaniczna, energiczna i fantastycznie się upija!! Szczególnie winkiem domowej roboty :))) Jednak jej skłonności do filozofii czasem mogą być drażniące (szczególnie po nadmiernym spożyciu kremowego piwa)Nie przepada za Dakinią więc jw.

Beti – Oj, kiedyś to się pijało z tą Panią :) Ale teraz matka dzieciom i przykładna żona, pewnie już zapomniała jak to było. Z resztą wtedy to pijało się „lajtowo” teraz okazjonalnie kieliszeczek czy dwa i to tylko czegoś lekkiego.

Kaśka – wina i to tylko bardzo słodkie ( blleeehh ) Albo drinki ale jej mąż robi takie szatany, że można umrzeć po pierwszym. Za szybkie upijanie się nie jest dobre :)) Ogólnie można z nią pić tylko ma skłonności do ekshibicjonizmu po alkoholowego. Fakt, że mimo +- 30 lat trzyma się nieźle więc jest na co popatrzeć.

Aś – z tą też były imprezki. Whiskacze i inne mocne i szlachetne trunki…czasem tęsknię do tego. Wada wspólnego picia? Zawsze upijałyśmy się na smutno to raz, a dwa – chyba nie zaakceptowała by Dakinii i Sagi, z Kaśką nigdy się nie lubiły.
Mała – po prostu rewelacja. Inteligencja na poziomie nawet po dużej dawce kremowego piwa (i jakiegokolwiek innego trunku) Można ją bez stresu konfrontować z pozostałymi.
Wada? Wyjeżdża na stałe do Włoch :((((

aaa i jeszcze dodałabym

Magdalena – gdyby nie fakt, że ona nie pije i czasem służy w charakterze lustra…tzn dotrzymuje towarzystwa kiedy napić się trzeba. Upija się jednym większym piwem i w ogóle…

Idealna babska impreza to taka na której są przynajmniej cztery kobiety.

Kiedyś była Madziarka jeszcze ale ona miała skłonności do moich facetów więc…:/

Ehhhh…

Nic to dziś napijemy się z Małą za jej sukces. :)))

Z listu do L.M.:

„Tak, daję Ci moje słowo Luciusu. Już nigdy z żadnym mugolem. Ten jest ostatni.

Potem już tylko Ty i Ja.”

————————————–
To był naprawdę wyczerpujący weekend. Gdyby nie obecność jednego z najbardziej czarujących mężczyzn świata pewnie byłby kompletnie stracony. Mugol mnie wkurzył!! Bogowie!! I to jeszcze jak!!! Już nie czułam się jak połowa kobiety, ale jak 1/8 albo nawet kompletne zero!!!

Lucius stanął za mną i szepnął cicho:
„-Powiedz tylko słowo…CRUCIO? A może wolisz coś mocniejszego dla niego?”

Cudowny, nieprawdaż? I jak go nie kochać?? Ale nie czułam się Panią Życia i Śmierci tamtego dnia…Zastanawiałam się raczej, czy nie poprosić Luciusa o coś mocniejszego…dla siebie.

Tamtego dnia, a raczej nocy stojąc pod gwiazdami myślałam „co ja tu właściwie robie?” Poczułam kosmyki włosów na szyi i już wiedziałam. Szukałam sposobności by pobyć bliżej z Luciusem, by znów zobaczyć go wśród tych drzew i o poranku.

„-Dlaczego wpuszczasz do swojego życia tylu…prostaków?”-zapytał któregoś wieczora, kiedy ukryci w cieniu drzew patrzyliśmy na sceny rozgrywające się przy mugolskim ognisku. Kiedy zataczający się mugole, po nadmiernym spożyciu płynnego środka odurzającego stracili kontrolę nad swoim ciałem, które ni w ząb nie chciało się poddać ich woli natomiast bardzo poddawało się zjawisku grawitacji.

(-Teraz chyba trochę przesadziłaś…- szepnął mi właśnie w ucho przechodzący za plecami Lucius. Uwielbia podpatrywać kiedy piszę! ;) )
Może troszeczkę przesadziłam ale przyznać musisz, że nadużycie było faktem!
-Prawda. -I wyszedł sobie :/ Mężczyźni.

Na zadane przez niego pytanie długo nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi.
Być może dlatego by nie przestać odczuwać. Będąc z Luciusem mój świat zaczyna nabierać idealnych kształtów
„Powiedz tylko slowo”Nie mogę zacząć tego wykorzystywać. Chcę czuć, nawet ból jeśli to konieczne. Najbardziej przeraża mnie „znieczulenie” na drugiego człowieka. Wpuszczam prostaków i śmierciożerców czasem…kilku dementorów się też trafiło tylko po to by nie przestać myśleć. By widzieć różnice, kontrasty…między mną a nimi. To taka forma egoizmu i pychy poniekąd. Świadomość, że ja jestem inna mnie dowartościowuje na swój sposób.
Ostatnio jednak zbyt wielu prostych mugoli w moim życiu. Zaczynam już odczuwać zmęczenie i…chyba zbłądziłam trochę bo nagle zdałam sobie sprawę, że otacza mnie pustynia intelektualna.

Luciusu, jesteś jedynym światłem na końcu tego tunelu więc nie miej takiej miny. Twoja inteligencja nie podlega dyskusji.

Nie wiem co z tym zrobić. Chyba na czas jakiś zawieszę wyjazdy do domu za miastem. Podziwiam naszych znajomych. Tyle lat mają kontakty z tymi wszystkimi ludźmi i te niezmierzone pokłady zaufania jakim potrafią obdarzyć każdego. Czy to dziwkę, czy zwykłego pijaczka na ulicy, do każdego wyciągną rękę, każdemu pomogą. Nie bez powodu trafili do Gryffindoru. Wojownicza przeszłość Pana domu ma w sobie wiele cech Szalonej Trójki: Potter, Lupin, Black. Aż chce się zaśpiewać: „Było nas trzech w każdym z nas inna krew ale jeden przyświecał nam cel” ;D
Lucius się śmieje??? A jemu co się stało??? Muszę kończyć i sprawdzić. To zjawisko nie spotykane nad wyraz!
Się rozpisałam…ale tyle we mnie jeszcze zostało do powiedzenia…
Po ostatnim weekendzie chce mi się krzyczeć „PRECZ Z MUGOLAMI!!!!”

-Luciusu??? A ten buziak za co był teraz?????


  • RSS