maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2003

Szelest

2 komentarzy

Drzwi otwarły się z szelestem suchych jesiennych liści, które wiatr przyniósł aż na próg. Powiało przenikliwym chłodem. Leżąc na kanapie odwróciłam tylko głowę ale nie podniosłam się. Po chwili znów szelest liści i przestało wiać. Ciche kroki…
- Witaj Luciusu – uśmiechnęłam się. Ale jego twarz pozostała poważna.
Podszedł do kanapy i pochylił się nade mną. Uważnie patrzył mi w oczy. Dotknął czoła…
- Jesteś chora? – spytał wreszcie
- Chyba nie. Dlaczego pytasz? – zdziwiłam się i usiadłam.
- To dlaczego na zęby Merlina leżysz??!! – wybuchnął tak niespodziewanie, że aż podskoczyłam
- Dlaczego nie jesteś teraz obłożona pergaminami??!! – prawie krzyknął i obsypał mnie stertą zwojów.
- Dlaczego nie odpisałaś jeszcze Dumbledorowi??? – usiadł gwałtownie przy mnie
- Rób coś! – powiedział już spokojnie aczkolwiek stanowczo
Siedziałam bez słowa i patrzyłam mu w oczy.
- Co się stało? – zapytałam w końcu.
- Masz za pasem egzamin. – Odpowiedział i odwrócił wzrok
- Znam to spojrzenie. Co jest i nie próbuj wymyślać. – powiedziałam
- Daj spokój. I nie przeciągaj struny. Nie mam w obowiązku wtajemniczać Cię we wszystko. -odwarknął
- Rozumiem…- gdzieś w gardle wyrosła mi wielka twarda kula i nie chciała dać się przełknąć.
- Idź już – prawie szepnęłam
- Proszę?
- Czy mógłbyś już wyjść??!! – powtórzyłam głośniej akcentując każde słowo – Niedługo mam egzamin. Muszę się uczyć.
Zrobił gest jak gdyby chciał dotknąć mojego policzka ale jego ręka zatrzymała się o kilka centymetrów od mojej twarzy. Popatrzył mi w oczy i wyszedł…

Szelest suchych jesiennych liści, które wiatr przyniósł aż na próg otwieranych drzwi. Powiało przenikliwym chłodem. Leżąc na kanapie nawet nie odwróciłam głowy. Po chwili znów szelest liści i przestało wiać. Cisza…

Sunday

3 komentarzy

Nie mogłam zasnąć. Całą noc przewracałam się z boku na bok. Kiedy szczęknął budzik zdusiłam go od razu gotowa do wstawania.
Jakiś niepokój zakradł się do mego wnętrza. Coś nadchodzi…
Coś na co czekam ale obawiam się tego…

W moim ogrodzie zielone liście młodych brzóz przypruszył właśnie pierwszy śnieg…Wyglądają jak lukrowane ozdoby do tortu.

Powietrze ma dziwnie znajomy, metaliczny zapach… Już wiem!! To przecież…magia!!!????
Ale kto???!!! Gdzie???!!! To gdzieś bardzo blisko!!!

Piwo Imbirowe

4 komentarzy

-Luciusu, prosze…nie patrz na mnie z takim wyrzutem
-Ja wiem, że przesadziłam ale …OD AGENTA MNIE NIE ODIZOLUJESZ!!!! już tylko on mi został.
-Przepraszam…trzy piwa to przesada może…ale czy Ty nigdy się nie upiłeś???

-…- Hehehe no to masz załatwione ;)…Przepraszam…pijana jestem…
-Wiesz co? Ale zanim się całkiem upiłam pomyślałam sobie, że…brakuje mi Catty…Tak, chciałabym kiedyś napić się z nią…porozmawiać…i pomilczeć… ale chyba brak mi odwagi…
-Luciusu…? Przytul mnie i zaprowadź do spania…proszę..
-…-Dziękuję.Zostaniesz dziś ze mną?…Jasne, że zostaniesz…zawsze zostajesz gdy jego już nie ma…I chwała Ci za to Kochany…
-…-Przepraszam…tak mi się powiedziało…pijana jestem z resztą ;P

-Ehhh… Śpij już Ty moja pijana czarownico…-Dobranoc Luciusu
-Dobranoc Mae

Emocje

3 komentarzy

Nie wiem, czy bardziej jestem wściekła czy większy mam żal. Nie wiem też czy czasem nie na siebie samą. Moje życie to przecież moje wybory i decyzje. Tym czasem mam wrażeie, że to co się dzieje to jakaś parodia życia. Decyzje wcale nie są moje. Jestem „delikatnie naciskana”. Bo po jaką cholerę męczę się tak? Dlaczego nie potrafię powiedzieć :DOŚĆ!! Nie nawidzę gdy mówisz jedno a robisz drugie!!! Nie znoszę kiedy nie traktujesz mnie poważnie!!!! I mam gdzieś Twoje „Już taki jestem”!!!! Gówno prawda!!! Jeśli się chce być innym, lepszym, to coś się robi w tym kierunku a nie biernie czeka aż świat się przed Tobą ugnie.
Co widzę w Tobie? Dziś już nie wiem.
Mam ochotę trzasnąć drzwiami i więcej ich nie otwierać. Chcesz grać? Pokażę Ci jak się pogrywa z ludźmi. Byłam w tym mistrzynią. Zapytaj kilku naszych wspólnych znajomych. Nic nie mówią, bo to nasz wybór. Ale tylko czekają aż się zacznie zabawa.

Znów pogrywasz ze mną. Nie dotrzymujesz słowa. Nie ufam Ci. Nigdy już nie zaufam. A moją magię zachowam dla innego. Tak jak powiedziałeś. Teraz już wiem że INNI istnieją.

Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość Złość

Agent i Wiedźma

2 komentarzy

- Musisz mi przysiąc…Na wszystko co jest Ci drogie! Że nikt. Podkreślam: ABSOLUTNIE NIKT! Nie dowie się o tej rozmowie. - powiedział Lucius poważnym tonem, jak gdyby od tego zależały losy świata.
- Słowo! - powiedziałam uroczyście i trzepnęłam się w mostek jak za harcerskich czasów.
- Cztery miesiące temu - zaczął - Ministerstwo Magii postanowiło wysłał z tajną misją jednego ze swoich magów, by utemperować trochę Wasze magiczne praktyki.
- Jak to? Skąd Ministerstwo…- zaczęłam, ale Lucius przysłonił mi usta dłonią.
- Proszę. – Skinęłam głową.
- Człowiek ów miał odciągnąć Was od siebie. - kontynuował
- Na Ciebie by nie podziałało - uśmiechnął się lekko - więc padło na Annę. Nikt jednak nie przewidział, że mag spodoba się Annie do tego stopnia, że ona użyje na nim eliksiru … - urwał
- Myrtaceae, Lauraceae, Rosaceae, … - wyszeptałam
- Właśnie tego. - Znów westchnął jak gdyby to co ma mi powiedzieć było ogromnym ciężarem. Dość długą chwilę zbierał słowa
- Ministerstwem wstrząsnęła informacja o ich ślubie…
- RYSIU????????????!!!!!!!!!!!! -
wykrzyknęłam - NA WSZYSTKIE SMOCZE ZĘBY I OGONY ŚWIATA!!!!! Zerwałam się na równe nogi i zaczęłam przemierzać pokój tam i z powrotem mówiąc sama do siebie:
- To szpieg jeden! To ci łobuz!!!…Ciasto cynamonowe…tak, tak… podszywacz!!! Niech ja go tylko dorwę!!! - Stanęłam nagle. - Ale on jest …Fajny.
-Uspokój się. - Lucius wstał i usadził mnie na powrót na kanapie
- Już nic nie możemy zrobić. I to Twoja sprawka. Faktem jest, że agent przepadł. Ministerstwo nie doceniło przeciwnika, że tak się wyrażę. Zatem postanowieniem odgórnym było „ODIZOLOWAĆ”. Pociągnąłem parę sznurków i dostała pracę. Jednak to nie przeszkodziło Wam zrobić kolejnej mieszanki.
- Skąd wiesz?????????????? - wypaliłam.
Uśmiechnął się z politowaniem.
- Gdybym nie był tym kim jestem też bym się domyślił. Kardamonem pachnie w całej kuchni. Poza tym zapominasz chyba, że używanie magii jest odczuwalne.
- No tak…
– Zatem rozumiesz teraz, że ta izolacja jest dla Waszego dobra. Nie wiadomo tylko co będzie z agentem. Ministerstwo jeszcze zastanawia się co zrobić w jego sprawie.
- A co jeśli i my postanowimy tam pojechać? -
zapytałam
- Przeszkodzimy Wam.
- Zrobiłbyś mi to? Wiedząc, że też tego pragnę???
- Tak… -
powiedział cicho
- Dlaczego? Nie zrobiłyśmy nic złego. Nikomu nie stała się krzywda. A naszej magii używamy by czynić dobro… Dlaczego?
Długo patrzył mi w oczy zanim odpowiedział
- Nie rozumiesz? - Pokręciłam głową naprawdę nie mając pojęcia czym się kierował.
- Tak naprawdę nie ważne jest to, że spotkasz tam Annę. Wasze spotkanie to w tym momencie najmniejsze zło. Najgorsze jest to, że kiedy już tam będziesz … i kiedy będzie tam Anna… nic Wam nie stanie na przeszkodzie by… – urwał ale ja już wiedziałam
- Znaleźć Aradię…- dokończyłam za niego.
Lucius w milczeniu pokiwał głową.

Wyznanie Winy

Brak komentarzy

- Nie martw się tak bardzo. – Powiedział Lucius na widok mojej miny.
- Przecież, ona na pewno jest szczęśliwa. Wiesz, jak jej zależało by tam pojechać.
Popatrzyłam na niego zaskoczona. Nigdy nie interesował się Anną. Traktował ją raczej jak zło konieczne i wolał nie zjawiać się kiedy u mnie gościła. Nie mogłam zrozumieć tej jego niechęci a tu nagle taka znajomość jej osoby. Skąd wie na czym jej zależało?
Pewnie wyczuł moje zaskoczenie bo choć nie patrzył na mnie wyczułam jego zakłopotanie. Kontynuował jednak przemowę.
- Poza tym sama wiesz, że tam ma większe możliwości…rozwoju. Sama mówiłaś, że tutejsze mugolskie władze nie zdały egzaminu i standard życia jest poniżej norm…przyjętych… gdzie indziej… - nie bardzo wiedział jak dobrać słowa…mugole też nigdy go nie fascynowali…
- Sytuacja polityczno-ekonomiczna mugoli tego kraju…
- Zaraz, zaraz! - przerwałam mu stanowczo, tknięta nagłym, dziwnym przeczuciem
- od kiedy interesuje Cię „sytuacja polityczno-ekonomiczna mugoli tego kraju?”
- Przecież jestem… chyba … dość… ważną postacią i muszę się zaznajamiać z takimi tematami - odparł ciągle nie patrząc mi w oczy
- Lucius… – zaczęłam i urwałam bo nagle mnie olśniło!!!
- Nie. Nie wierzę. - powiedziałam
- Powiedz, że to nie prawda!
Próbował wymknąć się do kuchni, ale złapałam go za poły kamizelki i odwróciłam w swoją stronę by popatrzeć mu w oczy. Spojrzał …
- Dlaczego? – prawie wyszeptałam zadzierając głowę by dosięgnąć jego spojrzenia.
- …
- Dlaczego ją odesłałeś?!!???
- …
- Lucius? … -
On jednak odwrócił głowę.
- Czy za dużo przyjaciół w moim parszywym życiu??? - Wtedy popatrzył stalą swoich oczu w moje, aż poczułam ukłucia chłodu
- Prosiłem, nie posłuchałaś. Nadal odprawiałaś swoje magiczne praktyki. Nawet nie wyobrażasz sobie ile mnie to…Jakie to może mieć konsekwencje.
- Ale…
- Nie ma ALE. Musiałem ją odesłać. Zresztą chciała tego, dobrze wiesz! Razem zawsze stanowiłyście zagrożenie.

- Zagrożenie???
- Oj przestań udawać, że nie wiesz o czym mówię -
Lucius wydawał się…zdenerwowany. - Ministerstwo oddelegowało nawet jednego ze swoich najlepszych ludzi by miał na nią oko i co? Człowiek wpadł w Wasze misternie zastawione sidła!!
- O-CZYM-TY-MÓWISZ-??? - stałam osłupiała i gapiłam się na wzburzonego Luciusa. Westchnął ciężko i złapał mnie za dłonie trzymające jego kamizelkę. Pociągnął mnie delikatnie na nową, slytheryńsko zieloną kanapę. Usiedliśmy.
„- Oho! No to teraz zanosi się na szczere wyznanie winy” – uśmiechnęłam się w duchu na tą myśl.
(c.d.n)

Zgubiłam się…

Brak komentarzy

Odkąd Lucius wydobrzał, nagle pojawiło się tysiąc spraw nie cierpiących zwłoki. Czuję, że to wszystko by uniknąć odpowiedzi na dręczące mnie nadal pytania…Sama zatem zostałam w moich wybielonych ścianach. Siedzę i myślę…no może nie bez przerwy ale przez większość czasu.

Anna wyjechała. W strugach zimnego deszczu staliśmy na ogromnym placu w oczekiwaniu na jej środek transportu. Kiedy wreszcie przyjechał i ona wsiadła poczułam się jak…w koszmarnym śnie.
W jednym z tych snów kiedy to spieszysz się na pociąg czy autobus a on Ci ucieka i zostajesz sam/sama na pustym dworcu/parkingu…Czułam się tak jak gdyby uciekł mi ten przeklęty autobus którym ona odjechała.
Kolejne trzy dni spędziłam na markotnym snuciu się po domu i rozmyślaniu nad swoją nieudolnością w dążeniu do realizacji własnych marzeń.

Teraz już nie wiem nic. Siedzę sama i mam świadomość, że przez najbliższy rok co najmniej, nie będzie babskich wieczorów przy winku, nie będzie nocnych seansów i odprawiania „czarów kuchennych” i rozmów do bladego świtu i wypraw do knajpki wegetariańskiej. W ogóle nic nie będzie, bo moja energia odjechała wraz z nią.

*****

Nie słyszałam kiedy Lucius wszedł do mieszkania. Stanął za moimi plecami i chyba przeczytał…bo po chwili poczułam aromat Nescafe Classic ;))) Dobrze, że nie dodał „A może byś zjadła czekolady?”
W tym samym momencie na moich kolanach miękko wylądowała duża tabliczka mlecznej Goplany.

Ci mężczyźni!


  • RSS