maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

Sny

5 komentarzy

Nie znoszę dobrych snów.
Bo nie wiem co one mają mi dać. Jeśli to ma być uzmysłowienie mi moich pragnień to ja dziękuję bardzo. Potem tęsknię do czegoś lub kogoś, kto i tak poza moim zasięgiem. Męczę się tylko na jawie.
Wolę koszmary.

Dziś wiem, że poprzez własny strach zaniedbałam kilka. Być może dlatego straciłam prawdopodobnie jedyną i niepowtarzalną okazję na realizację swojego największego marzenia…

Sad but true.

Magia Nocy

2 komentarzy

Kiedy tylko zajdzie słońce nachodzi mnie pokusa by iść do lasu…Nie wiem dlaczego. Ciągnie mnie tam jak…przysłowiowego wilka. Za dnia trudno mi znaleźć czas by wejść tam choć na chwilkę. Noc mnie wzywa.
Przemeblowałam trochę i teraz kiedy leżę w łóżku mogę patrzeć w nocne niebo i podziwiać czarne sylwetki drzew cicho wyczekujących w mroku.

Tuż przed świtem jest taka chwila gdy świat wstrzymuje oddech…

Pierścień

1 komentarz

- Zdajesz sobie sprawę, że w mugolskim świecie, w którym żyję niestety już dość długo, pierścień jest wielce wymownym darem? I zobowiązującym…-wyrzuciłam jednym tchem gdy minął pierwszy szok.
- Tak, wiem - ze stoickim spokojem odparł Lucius
- Zatem zdajesz sobie sprawę, że nie mogę go przyjąć? - ciągnęłam, a żołądek podchodził mi do gardła
- Wybacz, ale nie obchodzą mnie mugolskie gusła. Poza tym w naszym magicznym świecie pierścień też jest wielce wymownym podarunkiem - spokojnie tłumaczył się Lucius
- Pod warunkiem, że ma klejnot – wyszeptał prawie nachylając się blisko…za blisko.
- Jak widzisz ten klejnotu nie posiada.
Czyżbym wyczuła nutkę ironii?
- Zatem nalegam byś go przyjęła i nigdy nie zdejmowała - mówił nie przerywając wpatrywania się w moje oczy
Czułam, że znów to robi…znów czyta mi w myślach.
- Dlaczego nie…medalion na przykład? -zapytałam zrezygnowana.
- Nie zauważyłem, byś nosiła takowe. A pierścień? Zobacz, już Cię polubił. – podniósł moją dłoń tak, że blask świecy odbił się w srebrnych splotach stanowiących jedyną, subtelną ozdobę. Pierścień leżał jak ulał. I przyznam, że jeszcze żaden tak nie pasował do mojej dłoni. Cóż, musiałam przyznać, że nie miałam najmniejszej ochoty go oddawać…
- No i o to chodzi.- skwitował Lucius z szelmowskim uśmiechem

Po wielu wydarzeniach ostatnich tygodni, które zaczęłam już opisywać a których kolejne „odcinki” będę umieszczać sukcesywnie, wczoraj wieczorem ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam by otworzyć. W maleńkim okienku w drzwiach widać było tylko ciemność nocy. Mimo to otwarłam, nie czując zagrożenia. W krąg światła wsunął się Lucius.
- Mogę? -zapytał, jak gdyby odwiedzał mnie po raz pierwszy. Zaprosiłam go gestem do środka i czym prędzej zamknęłam drzwi bo nocny przymrozek już szczypał mnie po odsłoniętych ramionach.
- Coś się działo kiedy mnie nie było? – zapytał, kiedy ciągle milczałam
Popatrzyłam na niego a podejrzliwość coraz bardziej brała górę nad radością z oglądania jego niesamowitych stalowo szarych oczu.
- Przyniosłem coś co być może pozwoli Ci zakopać ten topór wojenny. Widzę, że nie do końca rozwiałem Twoje wątpliwości. – co rzekłszy wyjął z za pazuchy butelkę czegoś co z pewnością winem było, aczkolwiek etykietka była kompletnie nie czytelna dla moich przynajmniej oczu.
- Najlepszy rocznik. Chyba ostatnia dostępna w Hogsmade. - powiedział po czym wyminął mnie zręcznie i zniknął w kuchni. Znów czuł się jak u siebie, a ja poczułam się jak dawniej. Bezpiecznie i …ciepło.
Przyniósł dwa kieliszki. Dopiero teraz zdjął płaszcz. Moim oczom ukazała się kamizelka w kolorze czerwonego wina. „Tak…- pomyślałam - jak dawniej :)”
Przesiedzieliśmy ten wieczór przy drgającym blasku świec, sącząc powoli naprawdę przednie wino z Hogsmade i cicho rozmawiając o nadchodzącej zimie i tym co z sobą przyniesie. I wtedy nagle Lucius zrobił coś co wstrząsnęło mną do głębi i jeszcze nie mogę się otrząsnąć.

- Mam prezent dla Ciebie. Spojrzałam pytająco
- Nie chcę prezentów, wiesz przecież…
- Proszę, zrób mi tę przyjemność i przyjmij go. Ten jeden raz.

- Co to takiego? - zapytałam bo obudziła się moja ciekawość i poniekąd kobieca próżność
- Coś…-zawahał się chwilę - dla ochrony.
- Pamiętasz, jak spotkaliśmy się dawno temu w lesie?

Skinęłam głową…To było niesamowite spotkanie. I ta Jarzębina
- Powiedziałaś mi wtedy „Powietrze jest pełne magii” i że „połączy nas więź”…
- Teraz ja pytam „Czy chcesz spróbować tej magii”?

Uśmiechnęłam się.
- Zamknij oczy.
Posłusznie zrobiłam o co prosił. Poczułam jak dotyka mojego nadgarstka i podnosi moją dłoń. Potem poczułam…i gwałtownie otwarłam oczy!

Na palcu serdecznym prawej dłoni lśnił srebrem piękny pierścień.

Special Edition

1 komentarz

Tego wieczora czułam, że zanosi się na coś niepowtarzalnego. Jeszcze tylko nie wiedziałam, czy będzie to pozytywne czy nie. Cały dzień wędrowałam po mojej małej mieścinie w poszukiwaniu owych wydarzeń, które przeczuwałam od kilku dni. Do głowy by mi nie przyszło, że one same mnie znajdą.

Cofnijmy się jednak w czasie do wieczoru w którym ranny jak się później okazało Lucius zmaterializował się w mojej łazience.

Wizyta w Hogwarcie.

Przez kolejne kilka dni majaczył w gorączce, którą Profesor Snape usiłował zbić, trzymając mnie jednocześnie z dala od sypialni bym przypadkiem nie usłyszała o czym Lucius bredzi w malignie.
Nie miałam zamiaru podsłuchiwać! Chyba jednak nie jestem aż tak głupia by nie skojarzyć kilku faktów. Nie da się przecież zatuszować burzliwej i mrocznej przeszłości Luciusa. Znałam więc kilka niechlubnych faktów z jego życia. Znałam w końcu Luciusa. Okoliczności w jakich…zacieśniły się więzi między nami też naświetliły mi nieco. (Ta historia zasługuje jednak na osobną opowieść)
Faktem jest, że kiedy tak leżał przypomniał mi się inny dzień kiedy sytuacja wyglądała podobnie, tylko nie było z nami Profesora. Wtedy Lucius również majaczył w gorączce. Mówił o „Mrocznym Mistrzu”, mówił o śmierciorzercach, o ogniu i magii…mówił też w niezrozumiały dla mnie sposób. Brzmiało to jak zaklęcia w starodawnej mowie magów. Złowrogo. Przechodząc tuż pod drzwiami sypialni wydało mi się, że znów słyszę ten język…
Nie mówiłam nic czekając na jakieś wyjaśnienia. Kiedy jednak nikt nie kwapił się by mi ich udzielić postanowiłam sama poszperać. W minionym tygodniu pojawiłam się w Hogwarcie. Dumbledore chyba odczytał moje zamiary bo już czekał na schodach kiedy weszłam.
Pojawienie się w Hogwarcie zrobiło na mnie nie lada wrażenie. Jak zawsze z resztą. Ciepło bijące od tych murów…Jakaś niesamowita gra świateł zawsze mnie urzekała w tym miejscu. Pożałowałam, że już nie mam 11 lat i nie dostanę sowy z wezwaniem na stawienie się 1 września wraz z innymi pierwszorocznymi na ceremonii przydziału, że już nigdy nie będzie mi dane dzielić tego niesamowitego napięcia towarzyszącego wszystkim tuż przed tym jak tiara krzyknie „Slytherin!” albo cokolwiek innego…chciało mi się płakać…
Dumbledore popatrzył mi w oczy i odgadł bezbłędnie
- Sentymentalna jak zawsze- objął mnie ramieniem i delikatnie skierował w stronę swojego gabinetu.
- Nawet życie z mugolami nie wypleniło tego z Ciebie - dodał - Dobrze. To bardzo dobrze. -mruknął ale i tak dosłyszałam

Usiedliśmy w przepastnych fotelach. Dyrektor przez chwilę lustrował mnie spojrzeniem. Myślałam, że czeka na wyjaśnienie powodów moje wizyty po tylu latach, ale gdy tylko otwarłam usta by coś powiedzieć przerwał mi ruchem dłoni.
- Wiem po co przyjechałaś. Próbuję tylko odpowiedzieć sobie na pytanie czy Ci na to pozwolić.
- Dyrektorze…- zaczęłam, lecz on znów mi przerwał
- Ta wiedza nie poprowadzi Cię dalej. Nie pomożesz Luciusowi jeśli będziesz wiedzieć.
Patrzyłam nic nie rozumiejąc. Dotąd zawsze mi powtarzano, że „wiedzieć, znaczy móc zadziałać” i nagle słyszę coś takiego.
- Spróbuj zrozumieć -kontynuował Dumbledore - Tyle lat wśród zwyczajnych ludzi. Nagle spotykasz Luciusa, mistrza w swojej dziedzinie. Świat staje na głowie. Ta wiedza nic Ci nie da. Może Ci tylko zaszkodzić.- Dyrektorze.- nie wytrzymałam - To nie jakaś mafia!! To sprawy w których środku się znalazłam zupełnie tego nie pragnąc i nie mam prawa zapytać dlaczego?Dyrektor pokręcił z uśmiechem głową
- Ty nie chcesz poznać przyczyny. Ty chcesz się wmieszać.
- Mam stać bezczynnie? - oczy zaszły mi łzami, zawsze tak było…
- Nie mogę patrzeć jak on…- w gardle urosła wielka kula która nie dawała się przełknąć.
Dumbledore wstał, podszedł do mnie, uniósł mój podbródek zmuszając do spojrzenia w oczy. Patrzył chwilę marszcząc czoło. Puścił moją brodę i bez słowa podszedł do stolika na którym parował dzbanek z jakąś aromatyczną herbatą. Nalał do dwóch filiżanek i podał mi jedną.
- Sądziłem, że to jeszcze efekt zaklęcia - powiedział jak gdyby do siebie - Ale Ty go… kochasz.
Spojrzał na mnie.
Jego oblicze się rozjaśniło
- Oby to docenił. -rzekł, po czym szybko dodał - Masz zgodę na wejście do Działu Ksiąg Zakazanych.
Zaparło mi dech. Nareszcie!

(c.d.n.)

Dlaczego?

5 komentarzy

Znów się poryczałam na filmie.

Jak można płakać na filmie o wampirach??

Wdodatkuzepsulamisieklawiaturainiedzialaspacja:(
NaBrodęZębyOgonIwszystkoCoTylkoMerlinPosiada!!!!!!Cholera!!!!

Quizilla again

1 komentarz

Jesse
Jesse

Which Queen of the Damned Main Character Are You?
brought to you by Quizilla

Porządki

Brak komentarzy

Czas na przemeblowanie…na blogu, bo w życiu już trichę przemeblowałam…
Zaczynam jesienne porządki ;)

Mogę być trochę nieobecna. Szczególnie gdy coś zmaluję z HTML`em ;)

Nietoperze w grzejnikach mogą zostać. Już zdążyłam je polubić. Żeby się jeszcze znalazł mój wampir…ech!

Moje grzejniki wydają odgłosy jakby zalęgły się w nich nietoperze. I to od dobrych kilku dni powtarza się ten koncert. Dziś, z kolei miałam wrażenie, że wampir Lestat z jednej z internetowych stron
trailer_photo.jpg

…mrugnął! Chyba muszę wypocząć…albo już nie wiem co się dzieje.


  • RSS