maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

30.04.04

3 komentarzy

‚I jak żyje się beze mnie?’ – zapytał znienacka Lucius kiedy siedziała przy porannej kawie. Podskoczyła z wrażenia bo nie słyszała kiedy się zjawił.
Odwróciła się niepewnie w jego stronę. Długo go nie było. Nie wiedziała gdzie chodził i czy stare sprawy pozostały starymi sprawami i czy nadal wszystko jest tak jak …dawniej.
Podszedł powoli lecz zdecydowanie i srebrną główką węża wieńczącą jego laskę odgarnął jej włosy z twarzy.
‚Nie będzie jak dawniej.’ – powiedział czytając jej w myślach. Jego druga dłoń w czarnej skórzanej rękawiczce powędrowała w górę dotykając delikatnie jej policzka.
‚Będzie inaczej’
‚Nie zostawiaj mnie na tak długo’ – powiedziała i ukryła twarz w przyjemnie i znajomo pachnącym czarnym płaszczu.
‚Kiedy zamierzasz się z…nim pożegnać?’
Zapytał a ona spojrzała w jego stalowo szare oczy.
‚Zawładnął Twoją myślą. Tu…’ – dotknął delikatnie jej skroni
‚I tu…’- główka węża zsunęła się w miejsce jej serca – ‚Jest miejsce tylko dla jednego z nas. Musisz wybrać.’
‚Nie…’ – zaprotestowała
‚Z moich myśli odejdzie. Niedługo. Czas go zabierze.’
‚A serce mam bardzo pojemne. Nawet nie zauważycie swojej obecności’
‚Tu…’ -zrobiła gest wskazujący na przestrzeń między ramionami – ‚ Jest miejsce tylko dla jednego z Was’
Objęła go mocno dalej patrząc mu w oczy.
Patrzył chłodno lecz jego ramiona zamknęły się za nią.

wyrywanych z otaczającej nas rzeczywistości, kawałków zobaczonego przez nas świata realnego, z fragmentów w całym jego ogromie tak drobnych niczym puzzle.
Życie składa się z momentów. Lepszych lub gorszych ale żeby mogła zaistnieć całość łatamy wspomnienia niczym patchwork. I to jest piękne!
Relacje międzyludzkie to szereg drobnych gestów.
Kwiatek bez powodu, obcy człowiek uśmiechnięty do nas w autobusie, podanie dłoni kiedy się potkniesz, czy uścisk dla pocieszenia.
Zapominamy o tych drobiazgach.
Więc jak ma wyglądać ten nasz świat kiedy brakuje w nim bardzo ważnych kawałków?…

(O takich właśnie rzeczach Mae myśli w autobusie…:] )

Dla wszystkich którzy wiedzą o co chodzi mam jedno słowo:

BOTHER!!

Nigdy nie zapomnę drobnych Waszych gestów.

to pewne.

Nastawienie do życia mam super od samego poniedziałku :|

Zasypiam sama i budzę się sama…prawie.
Gdyby nie Sting…
Lucius znów zniknął. Nawet wyobraźni nie wystarcza.

Tak wiem, mniej papierosów powinno załatwić sprawę ;) Ale to nie z tego powodu…
Gdybym jednak odkryła prawdziwą przyczynę tego stanu…przestałabym się dusić…
Zapomniałam jak się żyje naprawdę.

Nawet nie macie pojęcia jak cholernie cieszy i ile naprawdę znaczy taka głupia świadomość posiadania Waszej uwagi choć na parę minut, kiedy czytacie te moje urojenia.

Może jednak nie odejdę w samotności? Byle ktoś dał mi przed śmiercią dostęp do netu.

Czego mi brak do ciężkiej cholery? Moje życie jest tak błogo spokojne i leniwe…tak przewidywalne…

…i to mnie doprowadza do szaleństwa!!!!!!!!
Wpadam w panikę bo…czuję, że znów mam ochotę uciec przed…ludźmi do których tak bardzo przywykłam, że ich odejście w jakikolwiek sposób sprawi mi ból. Nigdy nie nauczę się godzić z tym, że każdy ma własne sprawy i własne życie.
Nigdy nie nauczę się przyjmować do wiadomości faktu, że w przeciwieństwie do mnie, inni chcą mieć mężów, rodziny, ciepełko i stabilizację.
O co mi chodzi?

Jeszcze nie wiem…

Napisałam dziś pospiesznie parę słów do starej przyjaciółki. Przeczytałam potem to co napisałam i czym prędzej schowałam do koperty, zakleiłam i oddałam w inne ręce by zostało wysłane. Gdyby poleżało troszkę dłużej…umarło by. Tak jak mnóstwo słów, które już napisałam…
I nie wiem gdzie podziała się tamta Mae…ta która pisała listy codziennie i ciągle miała dosyć słów by obdzielić nimi wszystkich swoich przyjaciół.
Patrzę w lustro…jedyne jakie posiadam…Twarz naznaczona czasem…papierosami…winem…uśmiechem…słońcem…mrozem…wiatrem…łzami…oczekiwaniem…
Nikt nie przyjdzie. Może jeszcze list przyleci…
List który będzie odpowiedzią na zawarty cynizm w moich słowach.
Ja zawsze sprawiam zawód.
Zawsze robię numery…zawsze wystawiam ludzi do wiatru…Pamiętajcie o tym…
Podła jestem…

Czuję to. Narasta we mnie niepokój i oczekiwanie. Nie potrafię tego wyjaśnić. Lucius znów nie pokazuje się od kilku dni. Coś wisi w powietrzu. Czuję się dziwnie podekscytowana.
Kiedy wreszcie nadejdą zmiany???

kiri_wyje.jpegWilki

Zapraszam do poznania mojego :]


  • RSS