maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2004

tatoo

12 komentarzy

Przeciągnęła się leniwie. Mężczyzna obok niej spał spokojnie miarowo oddychając. Lewą rękę podłożył pod głowę i w srebrnym blasku księżyca w pełni widać było wyraźnie wytatuowaną na jego przedramieniu czaszkę z wypełzającym z pomiędzy szczęk wężem.
Mae uniosła się delikatnie na łokciu, by nie zbudzić mężczyzny.
Nigdy nie pokazywał jej tatuażu. Każda wzmianka o nim budziła w nim dziwną niechęć. Spinał się cały i natychmiast zmieniał temat, więc rozumiała, że to musi wiązać się z nieprzyjemnymi wspomnieniami. Nie chciała go ranić, więc przestała pytać, co nie znaczyło, że nie rozmyślała czasem nad tym.
Teraz nareszcie zobaczyła. Pierwszy raz zdarzyło jej się zobaczyć go w niemal pełnym świetle.
Nawet teraz, kiedy światło księżyca pozmieniało jego barwy, wydał jej się nieprawdopodobnie…żywy. Tak, to właściwe określenie. Oczodoły zdawały się patrzeć wprost na nią a wężowa łuska mieniła się zupełnie jak gdyby gad próbował podpełznąć bliżej. Niemal spodziewała się, że dostrzeże szybki ruch rozdwojonego języka.
Powoli, delikatnie by dotyk nie zbudził Luciusa, zbliżyła palce do tego mistycznego malowidła. Dotknęła.
Przesunęła opuszki palców po nagiej czaszce. Zmysłowo obrysowała zarys szczęk poczym zsunęła się niżej na połyskujące wężowe łuski. Nie mogła się powstrzymać.
Pochyliła się jeszcze bardziej i delikatnie dotknęła gorącymi ustami wytatuowanego znaku.

***

Gdzieś w południowej części Szkocji w starym domu z odpadającą z okiennic farbą, mężczyzna przypominający wyglądem ucieleśnienie nocnych koszmarów, ze skóra przypominającą liniejącego węża uśmiechnął się do siebie perwersyjnie:
‘Proszę, proszę. Jak to się stało, że my Slippery Friend jeszcze nie przedstawił mi swojej zmysłowej przyjaciółki? Która nie tyle nie obawia się mrocznego znaku, ale jest nim wyraźnie zafascynowana? Zaraz naprawimy ten błąd.’ – a kiedy wyciągnął szponiastą dłoń klęcząca tuż przed nim zakapturzona postać, bezwiednie odsłoniła przedramię pozwalając by ostry jak brzytwa pazur wbił się do krwi w połyskującą wytatuowaną czaszkę z wijącym się między szczękami wężem.

***

Mae odsunęła ostrożnie usta od symbolu widniejącego na przedramieniu Luciusa. Mężczyzna nagle otworzył oczy i niemal krzyknął z bólu, łapiąc się jednocześnie drugą ręką za tatuaż.
‘Co się stało?!’ – usiadła patrząc na niego i nic nie rozumiejąc.
Lucius chwilę ściskał lewe przedramię potem spojrzał prosto w jej przerażone oczy.
‘Nic, muszę iść’ – pocałował ją szybko i wyskoczył z łóżka.
Nie bacząc na jej pytania i protesty ubrał się i raz jeszcze całując ją na pożegnanie opuścił małe mieszkanie przy Gordon Street.

Problem polega na tym, że to nie ma być TAKI dom a TEN dom. Tyle, że w chwili obecnej nie istnieje. Został rozebrany. :(

dom1.jpg

Wieczór

1 komentarz

Z podkulonymi pod brodę kolanami, kobieta siedziała w fotelu w ciemnościach.
Nagle tuż przednią zmaterializował się z hukiem postawny mężczyzna a jego lśniące białe włosy połyskiwały delikatnie w nikłym świetle księżyca.
Lecz ten nagły ruch nie wyrwał kobiety z pozycji wydawać by się mogło, głębokiego zamyślenia.
Mężczyzna przykucnął tuż przed nią i spojrzał jej w lśniące w ciemnościach oczy.
‘Witaj Lu’ – powiedziała – ‘Dawno cię nie było’
‘Byłem bardzo zajęty’ – odparł z przejęciem na dźwięk jej głosu
‘Ależ ja nie pytam dlaczego. Stwierdzam, że dawno cię nie było’
‘Coś… się stało?’
Niepokój w jego głosie był nazbyt wyraźny.
‘Bardzo wiele’
Nie zmieniła pozycji. Nie odwróciła wzroku. Nie poruszyła się nawet.
‘Mam odejść?’ – zapytał wreszcie, po chwili która trwała niemal w nieskończoność.
‘Przecież dopiero przyszedłeś’
‘Zatem co się stało?!’ – ścisnął jej ramiona. Drgnęła.
A kiedy ją puścił, przeciągnęła się. Wstała.
Wydała mu się wyższa. Smuklejsza. Bardziej…eteryczna.
Szelest jej długiej sukni zakłócił ciszę w pokoju.
‘Kawy? Herbaty?’ –odwróciła się w jego stronę.
‘Herbaty’ – odpowiedział i poszedł za nią do kuchni
Obserwował jej spokojne ruchy, kiedy nalewała wody i zapalała palnik.
‘Dlaczego tak mi się przyglądasz?’ – zapytała nie patrząc w jego stronę
‘Jesteś jakaś inna’ – powiedział
‘Nie prawda’ – zaoponowała i spojrzała w jego stalowoszare oczy – ‘Po prostu dawno cię nie było. Zapomniałeś…’
‘Nie. Nie zapomniałem tamtej Maelen de Witch. Była inna.’
‘Co znaczy inna?’ – podeszła blisko i zadarła głowę by widzieć jego spojrzenie.
Poczuł jej dłonie. Chłodne poprzez jedwab koszuli. Zadrżał.
‘Nie wiem co zrobiłaś. Ale bije od ciebie jakaś…magia.’
Uśmiechnęła się tylko w odpowiedzi.

Frontline

5 komentarzy

Zanim zaczniesz pryskać kota, opracuj taktykę i zaopatrz się w pokaźny zapas środków opatrunkowych.


  • RSS