maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2004

W gigantycznych szybach odbijały się twarze ludzi. Przedziwne miejsce pożegnań. Hermetyczne i duszne… Jak gdyby rozstania miały odebrać ludziom życie…I to był przedsmak tego.
Niewielka maszyna stojąca na płycie lotniska przygotowywała się do startu.
‘I to ma się unieść w powietrze?’ – głos Luciusa rozległ się tuż nad jej uchem.
‘I to bez użycia czarów mój drogi’ – odpowiedziała z uśmiechem wpatrzona w pierwszych ludzi zmierzających w stronę samolotu.
‘Tam jest!’ – Mae wskazała niewielka osóbkę, kroczącą dzielnie w stronę maszyny.
Catty Elliot zatrzymała się na chwilę i odwróciła w stronę stłoczonych za szybą ludzi. Tuż za nią pojawił się wysoki mężczyzna w czerni. Przystanął i spojrzał w ta samą stronę.
‘Profesor jakiś blady, nie sądzisz?’ – zapytała Mae machając do stojących na płycie. Ruszyli powoli do drzwi samolotu i raz jeszcze zatrzymali się i popatrzyli z stronę szyb. Potem zniknęli we wnętrzu maszyny.
‘Dziwisz się?’ – zapytał Lucius –‘Przecież takie latanie jest nienaturalne. To zupełnie tak jak gdybyś próbowała wzbić w powietrze schowek na miotły. Ale trzeba przyznać, że całkiem mu do twarzy w tych mugolskich ciuchach’
Lucius zamilkł bo samolot właśnie zaczął kołować na pas startowy.
Chwilę później ciężka masa samolotu płynnie i lekko oderwała się od ziemi.
‘A kiedy twoja kolej?’ – zapytał.
Dziwnie błyszczały mu oczy.

‘Czy zechciałabyś, choć raz zostawić wiadomość, gdzie należy cię szukać? Masz tego cholernego skrzata wiec, co stoi na przeszkodzie? Tym czasem ten nieznośny Bork jakimś sposobem jest bardziej lojalny wobec ciebie niż kiedykolwiek był wobec mnie!’ – Lucius wpadł do mieszkania przy Nocturn Alley 7/26 i przechadzał się nerwowo tam i z powrotem.
‘Cos się stało mój drogi?’ – zapytała Mae wychodząc z kuchni z dwoma parującymi filiżankami jaśminowej herbaty.
‘N-nie..’ – spojrzał na nią a ton jego głosu wyraźnie złagodniał – ‘Martwiłem się tylko’
‘Z jakiego powodu?’ – zapytała i wręczając mu jedną filiżankę weszła do pokoju.
‘Jeśli odwiedzanie mnie tutaj stanowi dla ciebie aż tak wielki problem…’ – usiadła na obszernym miękkim dywanie – ‘Może powinnam powiadomić Catty że wracam do siebie?’
‘Nie!’- przerwał jej szybko – ‘To bardzo dobry pomysł, byś przez jakiś czas zatrzymała się tutaj.’
Odrzuciwszy czarną pelerynę, która zastąpiła ciepły zimowy płaszcz usiadł obok niej.
‘Jeśli nie musisz, nie wracaj’
‘Dlaczego Luciusu?’ – zaniepokoił ją wyraz jego twarzy. Mężczyzna milczał.
‘Lu, czy choć raz możesz nie mieć przede mną tajemnic?’
Spojrzał jej w oczy. Wyraźnie rozważał jej prośbę. Wstał i podszedł do okna.
Delikatny wietrzyk poruszał firaną uchylonych drzwi balkonowych niosąc do środka zapach maciejki.
Mae podeszła do mężczyzny i przytuliła się do jego ramienia.
‘Lord zapałał chęcią bliższego poznania ciebie…’ – powiedział stłumionym głosem
‘Czy…to niedobrze?’ – zapytała niepewnie
Jak dotąd nadal niewiele wiedziała o tajemniczym Lordzie.
‘Nic co wiąże się Lordem Voldemortem nie jest dobre’ – przytulił ją – ‘Kiedyś …wszystko ci wyjaśnię. To strasznie męczy…Kiedyś, ale jeszcze nie teraz…’
Wtuliła się w przyjemny zapach tego mężczyzny a on dodał:
‘Tutaj nie będzie cię szukał…’


  • RSS