maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2005

:]

5 komentarzy

Ogłaszam, że dział „Proza” znów działa. Jeszcze stara wersja „Lucius & I” do przeczytania, ale już niedługo.
Część drugą przewiduje się na koniec tego roku.

Tytuł mnie powalił :D

Maelen

Latanie

Brak komentarzy

Najprzyjemniejsza część to start. Kiedy maszyna podrywa się w górę i gwałtownie wzrasta ciśnienie. Mam motyle w żołądku. :] Lubię to. Lądowanie jest nudne. Nie wpomnę o nudnych dwóch i pół godzinach lotu z Polski do Irlandii.
Jutro znowu lecę.
Do nowego, małego, białego domku.
Z głową pełną weny na drugą część „Lucius & I”.

housik.JPG

Tu teraz mieszkam. Ten ‚obiekt’ przed domem ma na imię Łukasz. Pracował w tym samym HP co ja.
Wioska nosi nazwe Celbridge.

Ostatnia noc

1 komentarz

Mrok gęstniał za oknem, kiedy w korytarzu jej starego mieszkania przy Grimmauld Place 17 usłyszała znajomy odgłos deportacji.
Wybiegła z pokoju i zatrzymała się gwałtownie. Osoba, która przybyła nie była tą, której się spodziewała.
‘A więc wróciłaś.’ – było to raczej stwierdzenie, niż pytanie.
Nie czekając na odpowiedź Severus Snape ruszył w głąb mieszkania wymijając zdumioną właścicielkę.
‘Witaj Severusie, też się cieszę że cię widzę’ – mruknęła z sarkazmem i ruszyła za nim.
‘Już prawie zapomniałam jak łatwo prowadzić z tobą konwersację.’
Odwrócił się gwałtownie, aż wpadła na niego przestraszona.
‘Nie pouczaj mnie!’ – wycedził niemal przez zęby.
Zrobiła krok do tyłu i spojrzała mu w oczy z surowością, jakiej chyba nawet on się nie spodziewał.
‘Co cię zatem sprowadza?’ –zapytała chłodno
‘Kilka spraw.’ – odpowiedział podobnym tonem – ‘Może jednak usiądziemy na chwilę.’
Obserwowała go z boku, kiedy nie zapalając światła wyczarował wiszące kandelabry. Następnie wskazał jej miejsce na kanapie a sam usiadł w jej starym fotelu.
‘Może zechcesz napić się kawy?’ – zapytała, by rozładować nieprzyjemne napięcie.
Potrząsnął przecząco głową, a kiedy usiadła machnął różdżką raz jeszcze. Tuż przy nim zmaterializowały się dwie szklanki wypełnione purpurowym płynem. Jedna wolno podpłynęła do niej i Mae poczuła znajomy zapach czerwonego wina pomieszany z zapachem słodkich ziół i miodu. Na chwilę zapomniała o pierwszym nieprzyjemnym wrażeniu, jakie towarzyszyło przybyciu Snape’a.
Severus usiadł ciężko. Mimo panującego półmroku wyraźnie widziała, że był nienaturalnie blady i jak gdyby… przezroczysty.
Nie widziała go tak dawno…
Wziął w dłoń swoją szklankę i chwilę rozkoszował się zapachem, potem skosztował napoju.
Miała wrażenie, że od bardzo dawna nie próbował wina i teraz też rozkoszował się nim jak gdyby była to ostatnia rzecz, jaką miał w życiu zrobić.
Musiał wyczuć jej spojrzenie, bo zapytał nagle nie patrząc na nią:
‘Nie pijesz?’
‘Przepraszam.’ – odpowiedziała – ‘Tak dawno cię nie widziałam i pojawiłeś się teraz…kiedy…’
‘Tak.’ – mruknął jak gdyby do siebie – ‘Napij się’.
Miała wrażenie, że zeszło z niego napięcie. Że złość, którą w nim wyczuła odpłynęła wraz z pierwszym łykiem wina.
Popatrzył na nią. Czuła to spojrzenie niczym ostrze noża na gardle.
‘Wszystko się zmieniło’ – powiedział ochryple
‘Przyszedłem zabrać twój pierścień.’
Wyciągnął dłoń a ona bez oporu i bez pytań zdjęła posłusznie pierścień z palca. Trzymała go chwilę i patrzyła jak błyszczał w świetle świec.
Przed oczami stanął jej obraz tego wieczoru, kiedy Lucius ofiarował jej go…
‘Dlaczego?’ – szepnęła
‘Wiesz…’
Pokręciła przecząco głową.
‘Oddaj mi pierścień.’ – powiedział spokojnie i cicho
‘Lucius ukrył w nim coś czego nigdy nie powinien był posiadać…’
Milczała. Wiedziała, że coś było nie tak z tym maleńkim srebrnym przedmiotem. I nawet teraz było w nim coś, o czym nawet nie chciała wiedzieć.
‘Oddaj mi teraz pierścień.’ – powiedział znów Snape
Wyciągnęła dłoń i położyła pierścień na jego dłoni. Schował go szybko i spojrzał znów na nią.
‘Czy wiesz gdzie on teraz jest?’ – zapytała
‘Tak.’ – odpowiedział
Bała się zadać kolejne pytanie. Spojrzenie Snape’a mówiło jej, że nie powinna pytać o nic więcej.
Wstał i podniósł szklankę z resztą wina.
‘Za wszystko, co było, Maelen de Witch. Za każdą chwilę, która była nam dana…’
Wypiła razem z nim. Do dna.
Machnął różdżką dematerializując szklanki. I ruszył z powrotem do wyjścia.
Poszła za nim. Czuła się niczym w transie. Coś jeszcze miało się za chwilę wydarzyć…Coś, czego bardzo nie chciała.
Snape odwrócił się do niej tuż przy drzwiach a wiszące kandelabry, które podążyły za nimi z pokoju otoczyły ich kręgiem.
‘Miałem zabrać stąd coś jeszcze, ale nie potrafię.’
Spojrzała pytająco.
‘Kiedy wyjdę poczujesz się senna…’
‘O-otrułeś…??’
‘For Merlin’s sake! Jak możesz?!’
‘Przepraszam…myślałam, że wino…’
‘Nie. Miałem…Nie będę cię oszukiwał. Nie teraz. Miałem wyczyścić twoje wspomnienia. Miałem sprawić byś zapomniała o wszystkim, co się zdarzyło przez ostatnie kilka lat. Ale jestem ci coś winien….Zaśniesz zatem, odpoczniesz. A kiedy się zbudzisz sama zdecydujesz czy chcesz pamiętać. Wystarczy, że poprosisz o zapomnienie…’
‘Jak to? Powiedz mi coś! Powiedz mi, że to nie…’ – nie miała odwagi wymówić do końca.
‘Co ja mam teraz robić?’
‘Zacznij żyć. Umów się z kimś…Na brodę Merlina, opowiadam banały!’ – ostatnie zdanie powiedział do siebie.
Znów spojrzał jej smutno w oczy.
‘Będę czekać.’ – szepnęła bo w gardle urosła jaj gruda nie do przełknięcia.
‘On już nie wróci.’ – usłyszała
‘Nie pożegnał się…Będę czekać…’ – wykrztusiła połykając łzy, które płynęły jej po policzkach
Snape otarł je lekko i odsunął się od niej.
‘Żegnaj Maelen de Witch.’
’Nie! Nie możesz!!!’ – chciała go powstrzymać, lecz zachwiała się.
Chwycił ją i poprowadził z powrotem do pokoju. Usadowił tracącą przytomność Mae w jej fotelu i okrył kocem. Potem delikatnie pocałował ją w czoło.
‘Zacznij żyć’ – usłyszała jeszcze jego szept nim zasnęła.

Moon River, wider than a mile,
I’m crossing you in style some day.
Oh, dream maker, you heart breaker,
wherever you’re going I’m going your way.
Two drifters off to see the world.
There’s such a lot of world to see.
We’re after the same rainbow’s end–
waiting ’round the bend,
my huckleberry friend,
Moon River and me.


  • RSS