maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

„Zniszę dziecku życie” – powiada Pan Black
Tiaaaa….
A ja Wam powiem, co zrobię.
W piątek pójdę do Citizen Information Center in Maynooth.
Zapytam Panią/Pana o możliwość otrzymania statusu rezydenta Irlandii. Potem zastosuję się do innych punktów, które mi Mała ładnie wypisała, kiedy ostatni raz była w Eire. I pójdę do banku, zapytać jak mogę dostać pożyczkę na mieszkanie/dom. A potem/kiedyś kupię sobie własny lokal w Eire i już nigdy NIGDY nie wrócę do Państwa Black na dłużej niż 48 godzin!
I będę szczęśliwa! Z Juniorem! W Irlandii! Gdzie nie ma zimy ani lata! Gdzie są tylko moje ulubione pory roku: Wiosna i jesień. I gdzie jest zielono i dziwnie. I gdzie jest druga strona lustra. I kupię sobie kota! A nawet trzy albo cztery! I będę hodować belladonnę w ogródku! I posadzę lawendę na szczęście i rozmaryn przed bramą!
I będę przyjmować tylu gości ile będę chciała. I otworzę własny sklep!
I nauczę się irlandzkiego! I kupię samochód i będę jeździć na wakacje na Kalabrię!
o!

Grrr…

4 komentarzy

Zanim wyjadę uduszę Panią Black.
Nie mogę. Ja nie wiem dlaczego tak to jest ale ta kobieta jest normalna tylko kiedy nas dzielą setki kilometrów. Kiedy wracam na kilka dni do domu, ona wytrzymuje jakieś 48 godzin bez czepiania się mnie.
Teraz znów się zaczęło. A ja muszę zostać dłużej niż to planowałam!!!! Ratunku!!!
Jak można być tak wrednym? Ona znów zaczęła wykręcać mi korki w mieszkaniu, kiedy siedzimy z Juniorem i oglądamy telewizję.
Prosiłam ją tylko o jeden dzień bez wychodzenia z domu i bez gości.
Co ja jestem królowa angielska żeby mieć codzienne audiencje?
A ona mnie zmusza do spotkań z dalszą rodziną.
KURWA! Mogą jeden dzień poczekać!

Żeby nie to, że junior…i moje potwory, już bym tu nie wróciła.

Mr Michael Hawkins tuż przed moim wyjazdem prosił, wręcz błagał bym do niego wróciła. Powiedziałam, że po tym co mi powiedział poprzednio muszę to sobie przemyśleć i nie mogę dać mu odpowiedzi natychmiast. Wczoraj wieczorem Mr Hawkins poinformował mnie jednak, że to ja sie nim bawię, bo chcę pomyśleć o tym i porozmawiać o tym z przyjaciółmi. On się czuje nieistotny.
Powiedziałam, że chyba dobrze zrobiłam zastanawiając się. Bo widzę, że nic się nie zmieniło. On konsultuje się z całą swoją rodzinką a mnie odmawia rozmowy z przyjaciółmi.Tak czy inaczej sama podejmuję decyzje. Teraz, kiedy mam mnóstwo innych problemów, Mr Hawkins wcale mi nie ułatwia.
Ciężko.
Ale już wiem, czego nie chcę.
Przez chwilę byłam szczęśliwa. Naprawdę. Myślałam, że wreszcie znalazłam kogoś innego. Kogoś kto mnie docenia. Szybko zostałam sprowadzona na ziemię.
Może to i lepiej.

Nie ma szczęśliwych czarownic. Zawsze jest coś co to szczęście zakłóca.

Od czego by tu zacząć…?

Muszę zostać w Polsce dłużej. Nie wiem tak naprawdę ile ale muszę przebookować bilet do środy. Mam nadzieję, że ten termin z tanim przelotem, który znalazłam wystarczy.
Tak wiele to spraw komplikuje.
Stracę pracę chyba. Nie sądzę by aż tyle na mnie czekali.
Czy jak już wrócę (a wrócę na pewno, bo Pani Black już jest nie do wytrzymania) będę miała gdzie mieszkać? I czy znajdę pracę? Nigdy nic nie wiadomo. Przez chwilę byłam pewna siebie. Teraz wszystko stoi pod znakiem zapytania.

Oskar. Mój mąż. Wygląda fatalnie. Jego skóra jest popielata z delikatnym odcieniem żółci. Pod nią niewiele zostało tkanki tłuszczowej i mięśni.
Jeśli ktoś widział ludzi umierających na raka to wie o czym mówię. Głos mu się załamuje kiedy mówi. Mówi ciszej niż zwykle i jest stale zachrypnięty. Zmienił mu się nawet tembr głosu. To zupełnie jak nie on. Jak gdyby ktoś inny nagle wszedł w jego ciało i tak je zdewastował.
Załatwiam z nim związane sprawy. Ubezpieczenia, podatki…i nie mam odwagi z nim o tym porozmawiać. A muszę.

Junior. Mój syn.
Sprawa załatwienia szkoły dla niego w Eire to dość duży problem w Polsce.
Sekretarka zbywa mnie kretyńskimi tekstami. Kiedy ją pytam o wyciąg zakresu materiału jaki przerabiają dzieci w klasach 4-6 ona patrzy na mnie jak bym spadła z księżyca!
„Pierwsze słyszę” – odpowiada
Miałam ochotę jej krzyknąć w twarz: „ZAKRES MATERIAŁU, tępoto to tematy lekcyjne i wszystko czego się dzieci MUSZĄ w tej szkole, którą reprezentujesz z tą wytapirowaną pustą makówką, nauczyć!!!”
Mam wykształcenie średnie. Nie zdawałam matury, ale wiem co to „zakres materiału” a ta głupia cipa po maturze (z taką inteligencją-zastrzelcie mnie jeśli skończyła studia!!!) siedzi tam, pije kawę i nie potrafi udzielić odpowiedzi na proste pytanie:
„Kto tenże zakres materiału może mi udostępnić”.
Chcę rozmawiać z dyrektorem.
„Pani dyrektor jest na urlopie.” Przecież ferie są za 5 dni.
Szkoda, że nie poszła na ten urlop na początku stycznia! Bo ferie są od 30-go.
Ani zastępcy, ani żadnej innej kompetentnej osoby w szkole nie uświadczysz.
Rozmawiam z Panią Wychowawczynią.
Nareszcie, światełko nadziei! Ale z Dyrektorką muszę i tak sama, bo jej podpis nie wystarczy. Zbierze dla mnie ten materiał od nauczycieli. Ufff…Kroczek do przodu.

Pan i Pani Black.
Stan wojenny. Manewry na wszystkich frontach. Akcje sabotażowe i otwarte ataki frontalne!
Atakują wszystkich którzy znajdą się na linii frontu.

I rzucają kłody pod nogi.

„Po co będziesz brała tam w nieznane, to biedne dziecko?”
„Już ma rozpierdolone życie, Ty mu jeszcze pogarszaj”
„Będzie tam osamotniony jak palec, bo Ty będziesz do pracy chodzić”

Codziennie to samo.
Nie wiedziałam, że będę jedyną na świecie samotnie wychowującą, pracującą matką. Jak mogę to zrobić temu biednemu 13 letniemu dziecku? Wredna suka normalnie jestem a nie matka!
Ach! I oczywiście, ja jedna jedyna na świecie mam męża alkoholika, co to się żyć z nim nie dało i trzeba było odejść od niego i rozbić rodzinę dziecku i który umiera na raka.
Jestem bez wątpienia JEDNA JEDYNA z tak pojebaną rodziną i JEDNA JEDYNA tak głupia by tego słuchać!
Stopień pojebania rodzin bywa różny, podobno ten mój jeszcze nie taki straszny.

Zatem muszę zostać dłużej. Muszę wydać kasę. Muszę załatwić sprawy Juniora bo na nich liczyć nie mogę. Muszę rozliczyć się z fiskusem i oblatać mnóstwo lekarzy. Muszę na ten cel wydać więcej euro niż planowałam i moja przyszłość staje się nie pewna.

Dziś chiński nowy rok.
Kiedy przyjdzie do mnie to lepsze?

A teraz coś pozytywnego.
Dobrze robić backupy na wielu płytach. To wcale nie strata materiału.
Właśnie odzyskałam utracone „Wilki”
I wszystkie inne archiwalne dokumenty. M.in. „Lucius & I 2″. Tylko kiedy się za to wezmę?
Kiedy moje całe życie wisi nad brzegiem przepaści przyklejone na gumie do żucia!

Na kilka dni tylko.
Zimno. Ale jakos tak…normalniej. Mam ochote nie wracac. Naprawde.
Chowance poznały mnie od razu. Misia byla obrazona wyraznie, ze mnie tak dlugo nie było i postanowiła okazać swoje wotum nieufności wobec mnie. Omijała mnie szerokim łukiem i nie pozwalała się dotknąć. Wyrzut w oczach kota…ehhhh. Gorszy od policzka lub wbitych pazurów.
Blondi przyszła znudzona w oczekiwaniu atrakcji. Jak ją wyściskałam, otrzepała futro zdegustowana ale nie odeszła. Bisi podobnie wyszła zaciekawiona. Kiedy zobaczyła, że to ja krążyła ciągle do okoła mnie. Pies nie odstępował mnie na krok. Entuzjazm jego powitania był nie do opisania.
Korek ostatni czarny, koci chowaniec z niedowierzaniem przyjął moje pojawienie się. Natychmiast zaczął się łasić. Teraz siedzi mi na kolanach.

W czwartek byłam odwiedzić brata. Uprzedził mnie, że ma psa i ten pies lubi czasem z zaskoczenia potraktować zębami nowych gości.
Kiedy się zjawiłam, pies -a raczej suka Labradora – wpakowała się obok mnie na kanapę, zaczęła lizać, potem się poprostu położyła obok mnie i zasnęła w najlepsze.
Mój brat spojrzał zdziwiony i powiedział:
„Jesteś jedną z nielicznych osób, którą ona zaakceptowała od pierwszego spojrzenia. Jestem zaskoczony”
Eeee tam ja sobie myślę, że pies się poprostu zna na ludziach.:D
Z resztą coś w tym być musi bo za nic w świecie nie chce się słuchać mojej bratowej, dla przykładu. A moja bratowa to poprostu moja bratowa i już. :D

Wczoraj Blondi wpakowała się na kolana również. Biorąc pod uwagę jej ciężar było to dość… zauważalne.
Junior zapytał:
„Dlaczego ona przychodzi tylko do Ciebie na kolana?”
Popatrzyłam na kota. Kot popatrzył na mnie swoimi miodowymi oczyskami.
„Nie wiem” – odpowiedziałam, ale zrobiło mi się jakoś tak ciepło i przyjemnie.
Ktoś mnie akceptuje. Tylko mnie!

Jak nie bedę miała kota tam, po drugiej stronie lustra to zwariuję!

Wkurza mnie

4 komentarzy

kiedy mi notki przepadaja…Grrrr…
Ale nic to. Jutro znowu Polska. Na cale 8 dni. Mnostwo spraw do zalatwienia i zorganizowania.
Nadrabianie zaleglosci…Trzymajcie kciuki zeby wreszcie cos zmienilo sie na dobre a nie tylko na gorsze.
I zebym wyladowala…

Moj Ex. Ten ostatni. Egzotyczny. Irlandzki.
Nagle zaczal ze mna rozmawiac. Nawet zaoferowal, ze mi boyfrienda znajdzie. Tez mi przysluga. Niech sie wypcha i w living roomie postawi!
Wyprowadzam sie.
Zatoczylam kolo.
Kolo fortuny? Byc moze. Ostatnio bylam zdecydowanie pod wozem.
Nie moge byc z zadnym gryfonem niestety, a ten byl gryfonowaty zdecydowanie. Tym bardziej, ze Dumbledora* mial w rodzinie. Powaznie mowie. Tego pierwszego (oryginalnego-jak to zwyklam mowic). Nawet sie spotkali przy jakiejsc rodzinnej imprezie.
Ehhh….
Koniec tego tematu.

*)Mr Hawkins -moj ex, mial w rodzinie Richarda Harrisa. :|

Dziekuje Wam.

To sa rzeczy za ktore nigdy nie bede w stanie Wam sie odplacic. Dziekuje.

Tuz przed polnoca, kiedy moj towarzysz wieczoru zniknal na papierosa (po czym spoznil sie na magiczne przejscie w Nowy Rok) powrocil ktos, kogo juz dawno nie widzialam. Serce skoczylo mi z radosci! Wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze jego pojawienie sie sprowadzi wielkie zmiany…
Ale tak! On wrocil! Jest przy mnie znowu!!

Moj jedyny…. Najwierniejszy.

lm.jpg

Zerwalismy z Michaelem. Wczoraj nad ranem. Wlasciwie to on zerwal, ale mnie to juz zwisa.
Ja naprawde nie mam szczescia do facetow.
Zdawalo mi sie ze mu zalezy, ze naprawde wklada cos od siebie w ten zwiazek. Bylo przeciez tak pieknie. Gotowal. Rozpieszczal wrecz. Dal nawet pod choinke claddagh*…
I nagle. Z dnia na dzien przestal ze mna rozmawiac. Przestal wracac z pracy do domu tylko gdzies siedzial az ja nie wyszlam do pracy.
Pewnie byl u mamy na obiedzie.
Znudzilo mu sie.
Jak nie u mamy to przesiadywal u brata. A ja znow sama calymi dniami.
Daleko od wszystkich. Skazana na Jego Wysokosc Michaelea.
Ale juz koniec.
Koniec na zawsze.
Jest tylko jeden facet w moim zyciu. :] I tak niech zostanie.

*) irlandzki symbol zwiazkow.


  • RSS