maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2006

Takie tam

2 komentarzy

Co moge powiedziec.
Jedno sie skonczylo. Jakis etap podobno. Powinno sie teraz ocieplic i poprawic generalnie.
Zobaczymy.
Dzis jeszcze nie spalam. Prosto po nocce razem z ‚Ukrainska Mafia’ pojechalam do Dublina.
Mafia fajna jest. Ale moj rosyjski tragiczny. Jak ktos moze literatura wesprzec to bede wdzieczna. Byle nie online byla bo nadal dostep do kompa i netu oplakany.
Prace mi zmienic trzeba bo jakos mam sklonnosci do romansow w miejscu pracy. Z samymi kobietami pracowac powinnam chyba. Tyle ze nie lubie jakos.
Plecy mnie napierniczaja. Masaz by sie przydal. Choc po ostatnim we Wloszech to moze lepiej nie ;)
Polazlam wiec sobie zaraz z rana do Insomni, moze od samej nazwy kafejki odechce mi sie spac. Kawe potezna wsunelam. Rosa do Hiszpanii na trzy tygodnie ucieka, chcialabym stara wspolpaczke zobaczyc, ale czy wytrwam do 13:00???
Pusto mi. Tesknie do Mugola. :( Nic nie poradze. 4 lata razem…kochalam go.
Chyba nadal kocham. To tak latwo nie przechodzi. Tak, wiem.
Nie ma powrotow.
Nigdy sie nie sprawdzaja.
Mafia ma zone, tez odpada. W dodatku chyba go inwigiluje. Co rano telefon. Masakra! Ale w nocy to on ze mna jest hehehehehe….
Co jeszcze? PM Koticzki, znaczy Ira Snake nowa prace dostal.
Moze bedzie szczesliwszy.
Pisalabym i pisala ale potem sie tych wypocin nikomu czytac nie chce. :P
Zatem koncze juz. Pozdrawiam wszystkie czytaczki i ewentualnych czytaczy (choc watpie by takowi byli)
Z zawiosnionej (znaczy wiosny pelnej) zielonej wyspy. Zakrecona, niewyspana i przybita – Ja.

Usłyszane

1 komentarz

Oczy me
Zamknął sen
Czuję Twoją woń
Miękki mech
Cienie drzew
I twój leśny głos

Znajdę cię
Tchnienie me
Dam być ze mną był
Byś żył

Ja śpiewam tobie pieśń
Mój wilku
Mój śnie
Niech płynie w twoim ciele krew
A gdy już będziesz biegł
Zaśpiewaj mi też
Bym w ciebie przemieniła się

Chcę by wiał
Dziki wiatr
Świecił ognia blask
Żebyś czuł
Ziemi smak
Tobie śpiewać mam

Ja ożywić
Cię chcę
Być ożywił też
I mnie

Ja śpiewam tobie pieśń
Mój wilku
Mój śnie
Niech płynie w twoim ciele krew
A gdy już będziesz biegł
Zaśpiewaj mi też
Bym w ciebie przemieniła się

Dorota Miśkiewicz

***************************

Melodia nie bardzo mi przypadła do gustu ale słowa….
Muszę się spieszyć z pisaniem moich Wilków bo jeszcze mnie ktoś ubiegnie i będzie na mnie, że plagiat popełniam :>

Dlaczego?
Nawet nocą nie mam spokoju.
Śnią mi się sny o czymś czego nigdy nie zaznam.
To nie pomaga. Wręcz przeciwnie – dobija.
Po ostatnich doświadczeniach powinnam unikać tego tematu jak ognia.
Ale to wraca. Nocami, atakuje mnie znowu i rani.
***
Dunnes Stores. (To miejsce gdzie aktualnie pracuję)
Pod przykrywką centrum handlowego, tak naprawdę było to ogromne laboratorium.
Ja miałam akces tylko do jednych drzwi. Tych, dla nieświadomych niczego, pracowników centrum.
Któregoś dnia byłam na spacerze z Juniorem Bastianem. Był z nami Spike.
Próbowaliśmy przejść przez bardzo ruchliwą ulicę, gdzie jeździły same ciężarówki.
Przejście dla pieszych było teoretycznie zrobione, ale zamiast spodziewanej kładki nad jezdnią zastaliśmy coś na kształt zebry z wysepką po środku i sygnalizacją świetlną. Tłum ludzi oczekiwał by przejść. Weszliśmy w ten tłum.
Czekając na zmianę świateł zostaliśmy trochę rozdzieleni, przez napierających ludzi.
Kiedy zaświeciło się zielone tłum ruszył, lecz po zaledwie kilku sekundach światła zmieniły się znowu.
Zauważyłam, że Junior zdołał przejść i stał teraz sam na wysepce pośrodku ulicy a wokół niego pędziły ogromne samochody.
‘Nie ruszaj się stamtąd!’ – krzyknęłam tylko a on skinął głową.
Miałam nadzieję przejść z kolejną falą.
Rozejrzałam się w poszukiwaniu Spike’a i wtedy zobaczyłam jak jacyś ludzie go napadli.
Obezwładnili i zaczęli dokądś ciągnąć.
Wpadłam w panikę.
Musiałam dokonać wyboru.
***
Kiedy Junior już był bezpieczny w domu, ja udałam się na spotkanie z Giles’em (kto oglądał ‘ambitny’ serial Buffy the Vampire Slayer, ten wie kim on jest).
Giles powiedział mi, że ostrzegał Spike’a przed tymi ludźmi. Powiedział mi też, że oni chcą jego po to, żeby przeprowadzić na nim jakieś eksperymenty.
Że mogą na powrót obudzić w nim bestię, bo on ma skażoną duszę. Cały jego ród miał w sobie to przekleństwo. I że nic nie mogło zmienić przeznaczenia Spike’a. Jedyną różnicę robił fakt, że Spike sam naprawdę chciał się zmienić. To dawało nadzieję. Jednak teraz, kiedy wpadł w ręce tych pseudo naukowców jego szanse malały do zera.
***
Sen we śnie.
Zobaczyłam Spike’a przywiązanego do laboratoryjnego stołu. Jakiś lekarz pochylił się nad nim i powiedział mu, że ma przestać się szarpać bo i tak nikt nie przyjdzie z pomocą komuś takiemu jak on.
Lekarz się odwrócił a ja go rozpoznałam. To był mężczyzna z mojej pracy (w realnym życiu nikt taki tam nie pracuje).
Potem zobaczyłam kobietę, która często zbierała próbki z hali sklepowej.
Weszła z kamienną miną profesjonalisty.
‘Zajmę się nim doktorze’ – powiedziała na co lekarz wyszedł bez słowa
Kobieta przygotowała jakiś zastrzyk i bez mrugnięcia okiem. Bez jednego nawet spojrzenia na Spike’a wbiła mu igłę w żyłę na zgięciu łokcia.
Kiedy zaczęła wpuszczać substancję ze strzykawki do organizmu Spike’a, ten krzyknął jak gdyby to był płynny ogień.
Jego oczy stały się na moment czerwone i wyglądał naprawdę demonicznie.
Kobieta skończyła i nie bacząc na próby wyrwania się pacjenta zaczęła składać swój sprzęt.
Nagle Spike opadł z sił. Wyglądało to jak gdyby stracił przytomność.
Do pomieszczenia ponownie wszedł lekarz.
Kobieta spojrzała na niego i powiedziała:
‘A teraz poczekamy. Potem czas na kolejną dawkę, aż do całkowitej przemiany.’
‘Ile to może potrwać?’ – zapytał tamten
‘Około 17 godzin do następnej dawki. W tym czasie toksyna rozejdzie się po jego organizmie całkowicie. Będzie zabójczy dla każdego kto go dotknie.
Po pierwszej dawce to jeszcze nic wielkiego. Ale kiedy z nim skończymy będzie plagą tej ziemi.’ – uśmiechnęła się złowieszczo a lekarz odpowiedział jej uśmiechem.
Przyszło jeszcze kilkoro sanitariuszy i zabrali gdzieś Spike’a, a ja obudziłam się zlana potem.
***
Nie wiedziałam czy to był sen czy wizja. Wiedziałam, że nie mogę go tak zostawić.
Pojechałam do pracy sprawdzić, czy aby to nie był jakiś sen proroczy.
Zaczęłam węszyć i wchodzić tam, gdzie do tej pory nawet nie pomyślałam, że można wejść.
Okazało się, że nasze centrum ma drugi poziom. Nie mogłam się tam jednak dostać nie znając kodu dostępowego do drzwi. Moje podejrzenia wzrosły i poczułam, że zaczynam się naprawdę bać.
Ukradłam biały lekarski fartuch. Założyłam okulary i ciasno upięłam włosy. Kręciłam się tu i tam z kajecikiem w ręku udając, że sprawdzam jakość towaru.
Nagle podeszła do mnie jakaś kobieta, blondynka, też w białym lekarskim fartuchu i w pierwszej chwili spanikowałam, że mnie zdemaskowano.
Okazało się jednak, że chciała tylko bym jej pomogła z jakimiś próbkami.
Zaimprowizowałam, że wiem o co chodzi i na szczęście okazało się to wcale nie takie trudne.
Kobieta podziękowała mi i nawet pożartowałyśmy trochę i popsioczyły na zarząd.
Poczułam, że w innych okolicznościach mogłabym się z nią zaprzyjaźnić.
Blondynka odwróciła się i odeszła. Nagle zauważyłam kobietę, która w moim śnie podała Spike’owi zastrzyk.
Szybko ruszyłam za nią. Kobieta zniknęła za drzwiami do których nie miałam dostępu. Byłam zła, że nie zdążyłam się za nią wśliznąć, ale to mogłoby mnie zdemaskować.
Pomyślałam o jakimś dodatkowym kamuflażu.
Zobaczyłam jak ludzie wnoszą tam czasem jakieś pudła. Udałam się w poszukiwaniu tychże.
Musiałam wyjechać na górę gdzie znalazłam podobne bardzo pudełka. Zabrałam kilka tak, by dźwigając je trochę przesłaniały mi widok. I wróciłam pod drzwi.
Na moje szczęście akurat świeżo poznana blondynka wychodziła ze strefy zakazanej.
Podeszłam szybko.
‘Przepraszam, czy mogłabyś…’ – zaczęłam, ale ona po prostu uśmiechnęła się i przytrzymała mi drzwi bym mogła wejść.
‘Dziękuję’ – odpowiedziałam i ruszyłam przed siebie długim wąskim korytarzem.
Wszędzie było pusto. Ani jednego człowieka. Niewielkie kamery przemysłowe wisiały gdzie niegdzie u sufitu.
„To może komplikować sytuację”- pomyślałam, ale szłam uparcie dalej. Niezbyt szybko, bo naprawdę nie wiedziałam dokąd mam iść. Udając, że pudełka są ciężkie, co chwilę przystawałam, by je poprawić, rozglądając się przy tym uważnie.
W końcu doszłam do miejsca gdzie było kilka pomieszczeń. Musiałam gdzieś wejść.
Drzwi były oszklone więc bez trudu dało się zajrzeć do środka. Żadne z nich nie przypominało jednak składu pudełek.
Wtem na mojej drodze pojawił się jakiś pielęgniarz i spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Wiedziałam, że mam kłopot.
‘Przepraszam, jestem nowa i jeszcze nie pamiętam dokładnie rozmieszczenia pomieszczeń. Czy może mi pan pomóc to zanieść?’ – zapytałam i uśmiechnęłam się do niego
‘Powinni kogoś z tobą wysłać na początek.’ – warknął a ja pominęłam fakt, że odezwał się do mnie na ty.
‘Do końca korytarza i trzecie drzwi na lewo’ – powiedział i odszedł
Odetchnęłam z ulgą i poszłam w tamtą stronę.
Tak jak powiedział znalazłam magazyn za trzecimi drzwiami. Wrzuciłam tam pudełka i ostrożnie wyszłam na korytarz. Teraz postanowiłam szukać Spike’a.
Dla odwrócenia uwagi kamer zmieniłam taktykę. Pewnym krokiem, jak gdybym dokładnie wiedziała gdzie idę ruszyłam korytarzem w przeciwną stronę do wyjścia. Doszłam do krętych żelaznych schodów wiodących w dół.
Zeszłam nimi na niższy poziom. Kolejny labirynt korytarzy i nagle stanęłam jak wryta. Przez kolejne oszklone drzwi, rozpoznałam salę w której był Spike z kobietą i lekarzem. Sala była jednak pusta.
Nie wiedziałam co robić. Gdzie go mogli zamknąć?
Idąc dalej przed siebie rozmyślałam nad tym intensywnie i nagle doszłam do kolejnych drzwi z napisem ‘NIE WCHODZIĆ. TYLKO PERSONEL MEDYCZNY. Były duże i dwuskrzydłowe. Zajrzałam przez małe okienko i zobaczyłam dalszą część korytarza. Drzwi udało się otworzyć bez problemów. Korytarz kończył się załomem i tuż za nim po lewej stronie znalazłam troje drzwi i ciąg szafek jak w prosektorium. Szafki były jednak przeszklone co nadawało im wygląd piekarników (takie było moje pierwsze skojarzenie).
Pierwsze drzwi prowadziły do jakiegoś prywatnego gabinetu. Był tam wieszak na ubrania, obwieszony częściami garderoby, była kanapa, stół i telewizor, zupełnie jak gdyby ktoś był zmuszony pomieszkiwać tam czasem. Uchyliłam lekko drzwi i usłyszałam, że w dalszej części ktoś jest i bierze prysznic.
Cicho wycofałam się, nawet do głowy mi nie przyszło, że może to być Spike. Nie sądziłam, że pozwolą poruszać mu się swobodnie po tym co zobaczyłam w wizji, bo teraz już miałam pewność, że była to wizja.
Ruszyłam dalej. Kolejne drzwi prowadziły do schowka na jakieś płaszcze.
Poszłam więc dalej korytarzem zaglądając do ‘piekarników’.
Nie uszłam daleko, kiedy go znalazłam.
Właśnie odzyskiwał przytomność. Kiedy zobaczył gdzie jest poczuł chyba panikę bo zaczął się gorączkowo miotać i próbował wyjść górą, co było oczywiście nie możliwe.
Rozejrzałam się czy nikt nie nadchodzi i gdzie są kamery ale tutaj nie było żadnej.
Drzwiczki nie posiadały klamek tylko serię przycisków.
I jeden duży czerwony guzik.
Równie dobrze mogło to być pomieszczenie do kremacji zwłok.
Zaczęłam stukać w szybę by zwrócić uwagę Spike’a. Podniósł głowę i zobaczył mnie.
Jeszcze takiej radości nie widziałam w niczyich oczach.
Zaczęłam przyglądać się guzikom. Czułam, że ucieka mi czas.
W przypływie desperacji wcisnęłam czerwony guzik i ku mojej wielkiej uldze i chyba jeszcze większej radości Spike’a drzwiczki ustąpiły. Wyciągnęłam go szybko. Miał na sobie tylko bokserki. Musiało mu być teraz zimno ale nie zwracał na to uwagi. Po prostu porwał mnie w ramiona. Był tak blisko…
‘Czułem, że dokądś odchodzę i nie wiedziałem dokąd. To było najgorsze uczucie w moim życiu.’ – powiedział
‘Jesteś wypełniony trucizną. Musisz się wykąpać…’ – powiedziałam
Jego twarz była od mojej zaledwie o cal.
Pochylił się jeszcze trochę a ja nie wytrzymałam i pocałowałam go.
Odwzajemnił pocałunek, lecz ja się opamiętałam.
‘Musimy wyjść! Natychmiast’ – powiedziałam
Spike porwał jakiś płaszcz z komórki, ale wyglądał trochę dziwacznie. Bałam się, że nas złapią.
Ruszyliśmy do wyjścia. Na szczęście po drodze nie spotkaliśmy nikogo.
Doszliśmy do wyjścia dla personelu centrum i wtedy pojawił się cały tłum ludzi. Koniec zmiany. Wszyscy szli do domu. Nikt na szczęście nie zwracał na nas uwagi.
Wiedziałam, że się nam udało.

Obudziłam się naprawdę. A chciałam wiedzieć co będzie dalej!!!

***
Kiedy przysnęłam ponownie, śniły mi się jakieś wykopaliska.
Ja, razem z kilkoma bliskimi znajomymi mieszkałam w dużym wieloosobowym pokoju.
Były moje urodziny i przyszedł Spike, który nie wyglądał jak Spike. Miał inną twarz i długie czarne włosy spięte w koński ogon. Ubrany na czarno od stóp do głów.
Przyniósł mi prezent urodzinowy. Płytę z muzyką etniczną Indian.
Potem położył się na moim łóżku a ja puściłam tą płytę i położyłam się przy nim, przytulając do niego.
Koti się z nas śmiała.
Potem ktoś przyszedł i powiedział, że Voldemort powstał.
I się obudziłam… Już na dobre.


  • RSS