maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

Tia…

9 komentarzy

Pewnie jestem złym człowiekiem.
Nie potrafię być taka jak chcieliby tego moi przyjaciele. Czasem nie wiem jak mam się zachować i trzymam się z boku by im nie przeszkadzać, bo mają własne życie i własne problemy, a potem nagle okazuje się że ich olałam.
Wcale ich nie olałam. Nie chcę być intruzem.
Zresztą prowadzę nocny tryb życia, kiedy wszyscy funkcjonują w świetle dnia.
Trudno mi wybrać się na spotkanie towarzyskie wiele kilometrów od domu, kiedy muszę iść w niedziele znów do pracy.
Potem docierają do nich wieści o moich porażkach towarzyskich obrywa mi się za całokształt.
Tak. Powinnam też czasem napisać, kiedy jestem szczęśliwa.
Tylko, że net mam od kilku dni dopiero… i od kilku dni znów leżę na pysku.
Ktoś napisał, że uzależnianie szczęścia od płci przeciwnej jest chore.
No to jestem chora bo tylko płeć przeciwna mnie interesuje a moim pragnieniem najważniejszym w życiu było, aby mnie ktoś kurna kochał.
Tak, to jest chore. Kiedy nie było się akceptowanym nawet przez rodzinę, pragnienie akceptacji jest dziwactwem.
Boję się zawsze, kiedy pojawia się ktoś w moim życiu i próbuje się zbliżyć. Boję się, że to jakaś sztuczka.
Wtedy (czasem nawet głośno i niemal do lustra) powtarzam sobie, że mi nie zależy, że to tylko przygoda.
Najgorzej jest, kiedy jednak się komuś uwierzy. Kiedy ktoś od tygodni nam powtarza że tęskni, że tak było cudownie i że dobrze byłoby znów być razem, a potem nagle mówi nam, że ulokował swoje emocje i nasienie gdzie indziej.
I jeszcze nam zarzuca brak kontaktu.
Cóż, nie każdy ma pracę z dostępem do netu. A jak ktoś nie odpowiada na nasze sms’y to chyba kontaktu nie chce.

Relacje międzyludzkie są skomplikowane. Nawet z przyjaciółmi. A może szczególnie z przyjaciółmi. Szczególnie z tymi, którzy nie maja czasu. Praca, dom, mąż, zmęczenie. Normalna sprawa. Zrozumiałe.
Najbardziej boli jednak niezrozumienie. Wyciąganie wniosków z kilku suchych linijek tekstu. Dla mnie tych najboleśniejszych. To prawda, że o pewnych doświadczeniach łatwo się zapomina. Szczególnie, kiedy bywa nam dobrze. Bywa, bo nie zawsze jest.
Ale niech będzie.

Życzę Wam wszystkim udanych związków i przyjaciół, którzy zrozumieją.

Czuję 40kg ciężar na swoich barkach. Przygina mnie do ziemi.
Mam w swoim wnętrzu wypaloną dziurę.
Czuję wszystko i nie czuję nic.
Wyspa się zieleni i złoci, a ja widzę tylko szarość.
Już nawet nie czerń i biel. Tylko szarość.
Traktują mnie jak rzecz.
Zawsze tak samo.
Nie jestem przedmiotem.
Nie jestem zabawką.
„Number 5 is alive!!”
I potrafię kochać.
Choć bardzo tego nie chcę.
„Coś skończyło się…
Nie umiem znaleźć słów…
Tak jak dawniej nie będzie nigdy już…”
Nie potrafię się uśmiechać jak kiedyś.
Już nawet nie chcę.
Ja wiem, że to przejdzie.
Wszystko mija.
Ból też. Tyle, żetrwa to znacznie dłużej niż szczęście.

„Dear Sis,
Szczęśliwa jestem, że Ciebie mam.
Chociaż nie jesteś teraz przy mnie.
Ogrzewa mnie Twoja przyjaźń.
Nawet gdy jesteś daleko…”

Torn

1 komentarz

I thought I saw a man brought to life
He was warm
He came around
And he was dignified
He showed me what it was to cry

Well you couldn’t be that man I adored
You don’t seem to know
Or seem to care
What your heart is for
I don’t know him anymore

There’s nothin’ where he used to lie
My conversation has run dry
That’s what’s going on
Nothings right
I’m torn

I’m all out of faith
This is how I feel
I’m cold and I am shamed
Lying naked on the floor
Illusion never changed
Into something real
I’m wide awake and I can see the perfect sky is torn
You’re a little late
I’m already torn

So I guess the fortune tellers right
I should have seen just what was there and not some holy light
But you crawled beneath my veins
And now, I don’t care
I have no luck
I don’t miss it all that much
There’s just so many things
That I can’t touch
I’m torn

There’s nothin’ he used to lie
My inspiration has run dry
That’s what’s going on
Nothing’s right
I’m torn

/Natalie Imbruglia/

Umarłam. Tak poprostu.
Bo uwierzyłam w niemożliwe.
Co ja sobie właściwie myślałam?
Że ktos taki zechce zamienić pewnie piękna i młodą dziewczyne na stare nic nie warte próchno?
Kolejny raz ktos sie mną zabawił. Kolejny raz na to pozwoliłam.
I do tego jestem głupia jak widać.
Za to dostaje się po dupie.
Zasłużyłam.

spidi praca 8:13:35

cyba mi sie troche poprzewraca³o …..

Mae 8:14:22

oj…co sie poprzewracalo?

spidi praca 8:15:59

ma sie ku powiekszeniu rodziny

spidi praca 8:16:05

ktorej jeszcze nie ma ale ma byc

spidi praca 8:16:09

nie lubie zmian

Mae 8:16:49

kto? co? Ty?

spidi praca 8:17:31

jak mnie przedtem cos nie trafi

Mae 8:17:45

zmajstrowa³eœ?

spidi praca 8:17:55

mam nadzieje ze nie masz mi nic za z³e

Mae 8:18:21

to bez znaczenia przeciez

Mae 8:20:20

zycze szczescia

Mae 8:20:28

to chyba juz wszystko

spidi praca 8:21:19

badz zawsze gdzies blisko

Mae 8:21:33

nie moge

Mae 8:21:46

juz nie moge

spidi praca 8:22:04

a co nie mozesz

Mae 8:22:11

nie moge byc blisko

Mae 8:22:26

badz dla niej dobry

spidi praca 8:23:12

to badz daleko

Mae 8:23:28

nigdzie juz mnie nie bedzie zapomnij

spidi praca 8:23:42

bedziesz

Mae 8:24:16

nic nie mam za zle, jest mi przykro to wszystko, ale to bez znaczenia

spidi praca 8:25:33

takie to wszystko

Mae 8:26:24

jakie?

spidi praca 8:26:53

a poza tym nie bedzie tak wcale ³atwo

Mae 8:27:02

i to ma mi pomoc?

Mae 8:27:44

co mam Ci teraz powiedziec?

Mae 8:28:11

kochalam Cie ale Ty miales to gdzies…nie moge miec zalu

Mae 8:28:15

a moze moge?

Mae 8:28:19

nie chciales mnie

Mae 8:28:22

trudno

Mae 8:28:27

chciales kogos innego

spidi praca 8:28:36

troche czasu mine³o

Mae 8:28:43

mam nadzieje ze dostales to co chciales

Mae 8:28:55

i myslisz ze we mnie cos sie zmienilo?

spidi praca 8:29:17

ma³o mi mowi³as ostatnio

Mae 8:29:21

milczales

Mae 8:29:38

po co wogole do tego wracac

spidi praca 8:29:51

mielismy z nia przerwe ale teraz wracamy

spidi praca 8:30:01

tez nie wiem czy to dobre

Mae 8:30:05

wszystkiego dobrego, naprawde

spidi praca 8:30:09

nie moge sie zastanawiac nad wszystkim

spidi praca 8:30:23

wiesz ze to zawsze gdzies jest

Mae 8:30:25

zawsze uciekales od zastanawiania sie

spidi praca 8:30:27

i Ty jestes

Mae 8:30:41

mnie juz nie ma, zapomnij

Mae 8:30:43

umarlam

spidi praca 8:31:22

nie histeryzuj

Mae 8:46:05

przepraszam, jest mi zal to wszystko

Mae 8:46:41

4 lata z Toba zostaly we mnie

Mae 8:47:32

tak czy inaczej, juz po wszystkim

Mae 8:48:29

a tak bardzo chcialam sie z Toba zobaczyc

Mae 8:48:38

teraz wiem dlaczego nigdy nie mogles

spidi praca 9:18:13

przeciez nie bedziemy sie teraz licytowac kto kogo ola³

spidi praca 9:18:11

prawie nie odzywalismy sie d³uzszy czas

spidi praca 9:19:01

dla mnie zawsze bedziesz

spidi praca 9:19:05

dziekuje za wszystko

‘Piotrze?’ – podeszła do niego – ‘Czy chciałbyś mi coś powiedzieć?’
‘Nniee…’ – zawahał się
‘Nie? No to zapytam inaczej…’ – nie patrzyła na niego
‘Kiedy znów do mnie przyjdziesz?’
‘A-a..haa…Kiedy przyjdę?’ – coraz większe wahanie w jego głosie
‘Wiesz, mam mały…duży…problem.’ – powiedział
‘Tak? To mały czy duży? I jaki to problem?’ – założyła ręce na piersi wyczekująco
‘Mały…Bo widzisz…Przyjechała do mnie…moja dziewczyna.’
Wiedziała. Chciała mieć tylko pewność.
‘Dziewczyna? Ale powiedziałeś, że nie masz dziewczyny.’
‘…’ – milczenie. To spojrzenie prosto w oczy mówiące „O kurwa, ale wpadłem!”
‘Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć?’
‘No…ja…’
‘W ogóle?’
‘…’
‘Wtedy, kiedy bym zapytała?’
‘Tak.’
Czuła, że jeszcze chwila i wybuchnie płaczem.
‘Jak dawno wiedziałeś, że przyjeżdża?’
Zastanawiał się chwilę i powiedział:
‘Miesiąc?’
‘Dlaczego mi nie powiedziałeś?’ – zapytała nadal spokojnie choć już w środku krzyczała „I jeszcze tydzień temu się ze mną kochałeś!!!!????”
‘Bo ja…nie wiedziałem…’
Przerwała mu:
‘Myślałeś, że nie trzeba mi mówić? Że ja nic nie czuję? Jestem jak długopis? Używasz i wyrzucasz? Pobawiłeś się i…’ – zrobiła odrzucający gest ręką bo zabrakło jej słów i sił
‘Nie, no wiesz? Jak możesz? Wcale nie..’ – zaoponował
‘Mówiłem Ci przecież…’ – zaczął dużo chłodniej, ale nie dała mu dojść do słowa. Ucięła gestem i powiedziała tylko:
‘Dziękuję.’
Odeszła.
Kiedy wychodziła, podeszła jeszcze do niego.
Miał rację. Mówił jej, że nie potrafi być wierny… Jej wina.
‘Nie złość się.’ – powiedziała – ‘To moja wina. Ale lepiej by było gdybyś mi wcześniej powiedział…’
‘Nie wiedziałem…’ – powiedział jej ale ona tylko uniosła dłoń i dodała:
‘To już wszystko.’

Bolało. Ale to była jej wina. Pozwoliła mu się zbliżyć.
Czas ponieść konsekwencje.

Od dziś mam internet w domu.
Tylko czy znajdę czas by z niego korzystać?

Miałam sen

Brak komentarzy

Że znów byłam czyjaś…
Że ktoś stał tuż przy mnie blisko i był mój…
Że byłam szczęśliwa i było mi dobrze i bezpiecznie…
Że dostałam prezent gwiazdkowy, którego się nie spodziewałam nigdy dostać…
Że wygrałam właśnie JEGO…
Nagle sen zmienił się w koszmar…
Jego oczy zdają się być wrogie…
Obojętne…
Ludzie mówią, że już nie jest sam…
Że ONA już jest przy nim…
Zatem gdzie cały czas byłam ja??
Naga w przestrzeni kosmicznej…
Roztrzaskałam się o własne marzenia…
Równie dobrze mogłam się rzucić z Klifów…
Sama sobie wyśniłam ten sen…

Najgorsze są koszmary na jawie…

22.04.2007

1 komentarz

Niedziela rozpoczęła się pochmurno.
Kolejny dzień wolny, który prawie cały przespała.
Obudził ją sms.
„Idziemy na to piwo?” – pytał kolega z pracy, nota bene też Piotr
„Daj mi pół godziny i będę gotowa” – odpisała
Dawno nie zakładała spódnicy. Dziś postanowiła wyglądać inaczej.
Efekt podobał się napotkanym znajomym.
Po pubie kupili jeszcze kilka puszek piwa i wylądowali u niej w malutkim M.
Piotr – kolega, szybko odpływał pod wpływem wypitych trunków.
Mówił.
Nagle powiedział:
‘Wiesz, że do Piotra przyjeżdża dziewczyna?’
Zamarła.
‘Tak?’ – zapytała w końcu niepewnie ale spojony alkoholem towarzysz nie zauważył drżenia w jej głosie. – ‘Skąd wiesz?’
‘Rozmawiałem z nim i mi powiedział.’
‘Aha.’ –westchnęła tylko
Przełknęła grudę, która wyrosła jej w gardle.
To już koniec…Tylko dlaczego to musiała znowu być ona?

Piotr przyszedł rano, jak to zwykle bywało.
Jak zwykle spotkanie zaczęli od rozmowy, przeglądania ostatnio zrobionych fotografii, by na koniec wylądować w łóżku.
Wszystko było tak cudowne jak zawsze. Jego dotyk, smak, zapach…
A mimo to poczuła ten kosmiczny chłód miedzy nimi.
Jedna cząstka w tej burzliwej i namiętnej relacji była pusta. Tak pusta, że wiał z niej lodowaty wiatr.
Wiedziała, że już niedługo on przestanie ją odwiedzać. Coraz mniej mieli spraw, o których mogli porozmawiać. Z resztą nie potrafili rozmawiać. Chyba nigdy nie potrafili. Tak naprawdę niewiele ich łączyło.
Z NIĄ potrafił rozmawiać długo. Coraz więcej. Czy była zazdrosna? Chyba tak, bo ONA nie była ładniejsza, była może szczuplejsza, ale mniej przyjazna dla ludzi…Może o to chodzi? By być odpychającym to sami zaczną się garnąć?
Było jej przykro. Bardzo przykro.
Ból w piersi nie był wywołany nadmiarem wypalonych papierosów. To było głębokie i palące uczucie wykorzystania i opuszczenia…a może porzucenia, jak starą zużytą zabawkę.
Ciągle się oszukiwała, że może stworzyć taki związek, jakiego pragnie. Z nim.
A kiedy ból przybrał na sile, zapragnęła rzucić na siebie klątwę, by już nigdy w życiu niczego nie poczuć.
Nikt jej nie słuchał. Bóg, już dawno stał się głuchy na jej prośby, więc przestała go prosić o cokolwiek.
Został jej tylko księżyc.
Po raz kolejny błagała go o pomoc.
‘Za każdą sekundę bólu,
za każdy moment rozdzierającej tęsknoty
Za każdą chwilę, w której ją odrzucił, ignorował
Za każdą sekundę jej cierpienia…
Niech będzie mu oddane w trójnasób.
Niech weźmie sobie tą tęsknotę
Niech weźmie sobie każdą bolesną iskrę, która pali jej serce
W trójnasób…
Za cały ból…w trójnasób.
Ona tego nie potrzebuje.’
Na kilka dni poczuła ulgę.
Niewypowiedzianą ulgę obojętności…
Potem przyszedł do niej.
Jego gorące usta na jej ustach… I to jak ją obejmował…
Znów poleciała do gwiazd…wiele razy.
A potem ten chłód. Jeszcze zanim wyszedł, poczuła, że coś minęło bezpowrotnie.
Jej wiara, że może być inaczej?
Może to nie pustka miedzy nimi. Może to jej zwątpienie?
Coraz częściej myślała o Marku. Jej byłym…
Tyle lat razem. Była z nim szczęśliwa. Wtedy wydawało jej się, że częściej była nieszczęśliwa niż odwrotnie. Teraz nie miała już pewności.
Co zrobiła?
Spakowała walizkę i po prostu wyjechała.
Nie było kłótni, wyrzutów, zdrad (przynajmniej nic o nich nie wiedziała, choć podejrzewała, że nie jest jedyna- może to tylko jej urojenie?)
Była Druga Strona Lustra. Kusząca i nagle na wyciągnięcie ręki. Marzenie miało się spełnić.
Pomyślała: „Nie ważne, że będę sama. Będę sama tam, a tam będzie inaczej. Znajdę szczęście po Drugiej Stronie Lustra, nawet jeśli…sama.”
Potrafiła się perfekcyjnie oszukiwać. Niestety nie na długo.
Prawda wychodziła prędzej czy później i zaczynała ją palić.
Dlatego wpakowała się w związek z Michałem. Rzucił ją na początku stycznia 2006. Potem błagał by do niego wróciła. By dała mu drugą szansę. Dała. Rzucił ją dwa tygodnie później.
Nie ma słowa odpowiedniego na określenie tego jak się poczuła. Ale nie ma sensu już do tego wracać, choć jeszcze czasem boli i powoduje mdłości, ona stara się nad tym zapanować.
Nie panuje tylko nad tym, co dzieje się teraz. Nie panuje nad własnym bólem.
Zdrowy rozsądek już dawno jej powiedział, że z tego nic nie będzie. Że to tylko dla zaspokojenia fizycznych potrzeb. Dlatego w to weszła. Nie spodziewała się, że zacznie jej zależeć. Że będzie chciała więcej. Że będzie chciała właśnie jego.
Nie potrafi przestać o tym myśleć.
Cały blask życia i Drugiej Strony Lustra przygasł.
Straciła siebie. Na zawsze. Odbita w setkach, milionach Luster rozmyła się i znikła.
Już jest niewidoczna.
Teraz jest Smutkiem.


  • RSS