maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2008

Wojt’s  Sun Opposition Mae’s Neptune:

     There is a strong tendency to be unrealistic in your perceptions and expectations of each other. Bitter disappointments and a loss of trust and confidence in one another can arise. To prevent this from happening, you both must strive be scrupulously honest with each other, and refrain from „playing games”, exaggerating or hiding things from one another. If handled positively, this astrological influence can inspire higher ideals and altruism in both of you.

Wojt’s Sun Trine Mae’s Pluto:

     Mae helps Wojt achieve personal goals, activate Wojt’s latent talents and strengths, and encourages and promotes Wojt’s creative work and endeavors. You can be a very successful duo. However, Mae can be more driving and ambitious for Wojt than Wojt is, like the „stage mother” who pushes her child to shine and to excel even when it is not the child’s own aspiration. Mae can have a profound influence on Wojt, most likely for the good, but possibly not. Subtle manipulation and domination on Mae’s part should be avoided.

I co Wy na to? ;>

Odkad przylecialam na wyspe cos szczescie mnie opuscilo. Zastanawialam sie jak i dlaczego? Skoro zyjac u boku Pani Black nie bylo latwo. Sadzilam, ze sie uwolnie i zaczne zyc normalniej. Nic z tego.
Pech i kleski w swerze emocjonalnej nie chca przestac mnie przesladowac. Materialnie tez cos nie moge stanac na nogi, choc jakos wiaze koniec z koncem.
I oto dzis znalazlam takie oto cos:

Cat: Cats as protectors. They symbolize strength, cunning, agility, aloofness, independence and seeing spirits. They are connected to Freya, Artemis, Diana, Liberty, Shasti, Bast and Pasht.

Nie dziwi nic, ze starcilam opieke i ochrone. Na Grimmauld Place otoczona bylam czterema takimi ochroniarzami, tutaj nie mam ani jednego.

Pora wracac?

Podobno wrozki sa wierne i pamietliwe.
Ja jestem wiedzma.
Wiedzmy sa jeszcze wierniejsze i jeszcze bardziej pamietliwe.

Sorry Wojt.

Brak komentarzy

Zycie to taka gra w ktorej niestety nie da sie zrobic save’a i powrocic do niego gdy cos sie nie uda.
Jesli wiec trace cos, trace tylko raz.
Jesli pale mosty to tylko raz.
Jesli spotykam wymarzonego faceta to tylko raz.
Jesli go trace, tez tylko raz.
Jesli rodze dziecko…

Dlaczego tylko w mojej grze moge wszystko robic tylko jeden raz!?
Wszyscy zasluguja na druga szanse. Dlaczego nie ja?
Ktos nie dopracowal czegos w moim przypadku.
I za kazda decyzje place wysoka cene.
Za kazda pomylke.
Za kazde najdrobniejsze nawet przewinienie, otrzymuje najwyzsza kare.

I nawet nie moge przestac w to grac.

Bo jesli umieram to tez tylko raz…

On the way to work one morning
Down the path along side the lake
A tender hearted woman
Found a poor half-frozen snake

His pretty colored skin
Had been all frosted with the dew
„Poor thing” she cried, „I’ll take you in
Aand I’ll take care of you.”

Take me in tender woman
Take me in for heaven’s sake
Take me in tender woman
Sighed the Snake

She wrapped him up all cozy
In a comforter of silk
And laid him by the fireside
With some honey and some milk

She hurried home from work that night
And as soon as she arrived
She found that pretty snake she’d taken in had been revived.

Take me in tender woman
Take me in for heaven’s sake
Take me in tender woman
Sighed the Snake

She clutched him to her bosom
„You’re so beautiful” she cried
„But if I hadn’t brought you in by now you might have died.”

Well she stroked his pretty skin again
And kissed him really tight,
Instead of saying thanks,
the snake gave her a vicious bite.

Take me in tender woman
Take me in for heaven’s sake
Take me in tender woman
Sighed the Snake

„I saved you!” cried the woman
„And you’ve bitten me but why?”
„You know your bite is poisonous
And now I’m gonna die.”

„Ha shut up, silly woman.”
Said that reptile with a grin.
„You knew darn well I was a snake before you took me in.”

Take me in tender woman
Take me in for heaven’s sake
Take me in tender woman
Sighed the Snake

Take me in tender woman
Sighed the Snake
Take me in tender woman
Sighed the Snake.

Nazwalam ja uposledzona… Ze nie moze sama do pracy trafic. I ze dziwne ze sama wraca spowrotem. I ze ma jej na wszelki wypadek kartke z adresem wieszac na szyji.

Obrazil sie.

I nie wiem czy o to, czy moze bardziej o to kiedy go spytalam, czy ja tez poprosil, zeby mu possala?
Dobra, przesadzilam.
Nie wiem dlaczego.
Nie wiem.
Rozsadza mnie zlosc.
Czuje sie upokorzona przez niego.
Powinnam przeprosic?
Chyba mam PMS, ZNP, ZSMP, ZHP czy jak to sie tam nazywa…
W d***ie mam czy sie obrazil i tyle!
Moj bol jest nie do zniesienia!

Znalazlam na starym blogu Inany:

„Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Choć kto inny śpi przy tobie,
Nie ty mnie rano budzisz
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Czasem nawet jest z tym dobrze
Wstyd o tym głośno mówić
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie
Kiedy myślę, że cię kocham
Kiedy myślę, że cię chcę
Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach
Znamy dobrze swoje miejsce, wiemy dobrze gdzie nasz brzeg
Przy nadpalonych mostach
Gdzieś pomiędzy wierszami
Na skrzyżowaniu słów
Niewypowiedzianych
Gdzieś pomiędzy wierszami
Wybucha w nas pernamentne siódme niebo
Już nie panuję nad zmysłami
Moje oczy są oczami wariata
Kiedy spotykają się z twoimi oczami”

/Inana/

Między nami nic nie było!

Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,

Nic nas z sobą nie łączyło

Prócz wiosennych marzeń zdradnych;

Prócz tych woni, barw i blasków

Unoszących się w przestrzeni,

Prócz szumiących śpiewem lasków

I tej świeżej łąk zieleni;

Prócz tych kaskad i potoków

Zraszających każdy parów,

Prócz girlandy tęcz, obłoków,

Prócz natury słodkich czarów;

Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,

Z których serce zachwyt piło,

Prócz pierwiosnków i powojów

Między nami nic nie było!

/A.Asnyk/

Teraz mur miedzy nami. Nie potrafie, normalnie dalej funkcjonowac.
Wrocilo slonce. Ale mnie wydaje sie, ze ciagle jest szaro.
Wiem, nie warto.
Sny nie przynosza mi ukojenia. Zaczynaja byc coraz bardziej natarczywe.
Coraz bardziej meczace.
Wiem, ze juz nic dla nas nie zostalo. Juz nie ma My.
Teraz i zawsze bedzie tylko Ja.
Ty i ona.
Uwlacza mi Twoj wybor.
Uwlacza, bo to co wybrales, jest bardziej nijakie niz moje wyobrazenie o sobie.
Przy niej, ja jestem piekna. Przy niej ja jestem niezwykla i nieprawdopodobnie interesujaca.
Przy niej jestem wspaniala.
A Ty wybrales wlasnie ja.

Przeklinam Cie.
Z pelna swiadomoscia swojego czynu.
Przeklinam Cie.
Za kazda chwile mego bolu.
Za kazdy moment upokorzenia.
Za kazda lze, ktora uronilam przez Ciebie.
Za kazda sekunde oczekiwania.
Za zamet jaki zasiales w mojej glowie.
Za to, ze osmieliles sie mnie dotknac.

Przeklinam Cie.

Nie, nie spotkaja Cie kleski tego swiata.
Nie odpadnie Ci Twoja meskosc, ktora teraz myslisz.
Nic z tych rzeczy.

Pragne dla Ciebie jednego tylko, malutkiego prezentu.

Niech wszystko to co przez Ciebie czuje: rozczarowanie, upokorzenie, bol, zal, smutek, odrzucenie, brak poczucia bezpieczenstwa, zwatpienie w drugiego czlowieka i strach, wszystko co mi ofiarowales przez ostatnie miesiace; niech wroca do Ciebie PO TRZYKROC!

Tak, bardzo bym chciala umiec oddac Ci swoj bol.
Ty mi go dales, ja go juz nie chce.
Zabierz sobie, razem z bonusem nagromadzonych procentow.

I nie udawaj juz nigdy wiecej, ze jestes moim przyjacielem.
Mam nadzieje, ze ona stanie przy Tobie tak jak ja stalam.

A teraz ide poszukac czerwonych majtek.

Samotność jest  jak deszcz.
Z morza powstaje, aby spotkac zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.

Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała, nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;
i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem – bardziej jeszcze sami:

samotność płynie całymi rzekami.

Rainer Maria Rilke

(tłum. Janina Brzostowska)

Wylogowana z życia. Znow.
Nic nowego.
Nic na lepsze sie nie zmienia.
Sama bylam, jestem, bede.

Panta rhei?
 
Czyzby?

Samotnosc jest wieczna jak czas.

Chyba zarazilam sie od Wrozki. :(
A moze to tylko alergia na te lilie co to je teraz sprzedajemy w Tesco.
Mam dziwne napady kichania kiedy dostaje taki bukiet do przeskanowania.
Hmmm…
Tak czy inaczej, pociagajaca jestem od wczoraj.
I nos mi spuchl.
I oczy bola.
I pewnie chrapie w nocy jak traktor bez tlumika.


  • RSS