maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2008

;)

2 komentarzy

Nic tak nie poprawia samopoczucia jak możliwość wydawania polecenień osobom, które nas nie lubią. ;D
My wiemy, że oni nas nie lubią. Odwzajemniamy to uczucie z nawiązką bardzo często.
I możemy dyrygować a oni muszą wykonywać polecenia :D Ehhhhh…. przyjemnościom w pracy nie ma końca.
Dobrze mi :D
Nie myślcie, że nadużywam władzy czy coś w tym stylu.
Mina głupiej pizdy dziś, kiedy stanęła przed faktem, że to nie kto inny tylko ja jestem supervisorem, i ona musi się zastosować do moich poleceń, była bezcenna.
To zdziwienie w tych tepych oczach < buja w obłokach >

Pracy mnóstwo.
Magda już pocieszyła mnie, że to jeszcze nic. Że dopiero zobaczę jak dojdzie papierkowa robota. :D Ale nie boję się wyzwań. :D
Dziś oficjalnie podpisano mój transfer.
Teraz już tylko trzeba czekać na odzew z Edinburgha.

Po całym dzisiejszym dniu nachodzi mnie jednak pewna konkluzja.
Nie można awansować pośród koleżanek z pracy.
Ciężko jest osiągąć odpowiedni respekt.
Dla nich zawsze będę taką „kumpelą z piaskownicy” w której razem siedziałyśmy.
Zatem, zrobię co muszę zrobić by dostać stanowisko, a potem tak czy inaczej będę musiała odejść.
Albo będę miała respekt wśród pracowników albo będę miała koleżanki…

Może tylko mi się wydaje, że to tak wygląda. Nie wiem.
Najbardziej jednak wkurza mnie lekkie podejście Irlandek.
Mam nadzieję, że nie próbują mnie sprowokować, bo kiedy zmiana mojego „statusu pracowniczego” będzie faktem na piśmie…

Poznają prawdziwą Witch by nature, Bitch by choice.

Dzis moja supervisorka poinformowala mnie, ze jeden z menagerow strasznie chwalil przed moja bezposrednia menagerka, moje poniedzialkowo-wtorkowe poczynania supervisorskie.
W pierwszej chwili zapytalam : „Na pewno chodzilo mu o mnie?”
Ale potem przypomnialam sobie, ze jestem przeciez niesamowita i zajebista i wogole debest, wiec czym sie tu dziwic ;P

I skromna jestem tez, zeby ktos sobie nie myslal czasem :D

;>

4 komentarzy

Dzis bylam chwilowo supervisorem :D
Ale wiesci w Tesco roznosza sie z predkoscia swiatla, wiec pod koniec dnia moj byly menager byl co najmniej bardzo zdenerwowany ;P
Sadzil, ze mi zaszkodzil a tymczasem doszly do niego pogloski o moim awansie :D i to po dwoch dniach od „degradacji” z deli na kasy.
Wiedzialam, ze wyswiadczyl mi przysluge ale nie chcialam mu odbierac satysfakcji. ;>

W przyszlym tygodniu dalszy ciag szkolenia. :D

Dobrze mi :D

Cos sie swieci ;>

Brak komentarzy

Rano wracajac z mugolskiej szkoly Juniora wpadlam na…czarodzieja.
Byl to starsz pan, ubrany w ciemno bezowy plaszcz z taka narzutka jak nosili w XVII wieku. Na głowie miał dziwaczną, robiona na drutach czapke z nausznikami i kilkoma chwostami, bardzo kolorowa. Na szyji zupelnie nie skomponowany kolorystycznie z czapeczka szalik w kolorze zgnilej zielenia w rece…torebke! Duza, jasnozielona torebke! Przemaszerowal z dumnie uniesiona glowa.
W pracy jak to w pracy – klientow cale mrowie. Zaczynalam juz troche sie nudzic kiedy nagle doslyszalam koniec konwersacji pewnej pary zblizajacej sie do mojej kasy.
„You better should say that you going here for her beauty” – powiedziala kobieta na co jej partner odparl – „You think so?”
Kobieta wypakowala bez slowa towar na moja kase, minela mnie i stanela po drugiej stronie kasy. Mezczyzna zas ( blondyn, jasne oczy i poldlugie wlosy zwiazane w kucyk) usmiechnal sie do mnie promiennie i powiedzial:
„Hi, how are you today?”
Wywiazala sie krotka konwersacja na temat samopoczucia, pogody i takich tam.
Podczas skanowania kolejnych zakupow, ow pan zaczal opowiadac o przyjeciu na ktore wybieraja sie z owa pania i ze on przebierze sie za ojca Teda (bohatera irlandzkiego serialu komediowego), a raczej ze ona (jego partnerka) bedzie ojcem Tedem a on kandydatka na miss (Odcinek z Lovely Girls Competition) Wybuchnelismy smiechem. Pani lekko sie usmiechnela.
Skonczylam kasowac, pani spakowala zakupy i…poszla. Pan zas stal jeszcze konwersujac ze mna dalej na temat nowego Tesco i innych dziwnych rzeczy.
Przez glowe przemknelo mi „znam cie skads” ale nie mialam czasu, zeby sie nad tym zastanawiac.
Kiedy w koncu poszedl (juz mialam ochote mu powiedziec, ze jego pani zniknela) olsnilo mnie.
Nie, nie znam go. Jesli go widzialam to pewnie dlatego, ze musza czesto kupowac w Tesco. Raczej kogos mi bardzo przypominal…
Nieprawdopodobne jak postaci o ktorych sie pisze, ktore tak naprawde zyja w mojej glowie tylko…chyba…;> potrafia wychodzic z kart zapisanego papieru i przybierac zywe, cielesne jak najbardziej formy.
Ow mezczyzna bowiem, wygladal i mowil…nawet poniekad zachowywal sie – no wiecie, gra ciala – jak nie kto inny, tylko sam Szuler z opowiadania, ktore wlasnie gdzies mi sie powoli znow uklada w glowie a ktorego spora czesc juz zostala przelana na…moj dysk ;]

Dziwne…

Potem dostalam propozycje nie do odrzucenia od mojej supervisorki, ze zostane przetrenowana na customer service desk.
Praca niewdzieczna troche, bo trzeba sie meczyc z niezadowolonymi klientami, ale jaki awans! Potem juz prosta droga do supervisora i menagera. A wlasnie ta droge zamierzalam obrac.

Zobaczymy co bedzie jutro. Poniedzialek byl niezly ;]

Zmiany…znowu :)

2 komentarzy

Mieszka z nami Pol. Irlandczyk.
Podpisal sie w sms’ie Pol, to bedzie Pol. ;]
Adas sie wyprowadzil.
Zmarl nasz stary landlord.
Jego syn poinformowal mnie, ze teraz wzystkim zajmuje sie matka.
Ale nie kazal sie wyprowadzac wiec chyba jest ok :)
Pozarlam sie znow z Peterem.
Facet nie ma do mnie za grosz szacunku wiec ja do niego tez nie mam.
W zwiazku z tym odeszlam z deli i wrocilam na kasy.
I bardzo sie ciesze z tego posuniecia.
Nie wiem ile bede miala godzin, ale to nie wazne tak naprawde, bo podjelam bardzo wazna decyzje.
Dzis skladam wniosek o transfer.
Tak.
Opuszczam Druga Strone Lustra.
Przenosze sie do Krainy Deszczowcow ;]
Nie wiem kiedy jeszcze, ale juz sprawa jest w toku.
Zakladam, ze bedzie to Czerwiec 2009.
Dosyc czasu na zorganizowanie spraw.
Nie wiem czy bedzie lepiej ale taki jast plan. Mam nadzieje, ze jednak bedzie lepiej.
Pozyjemy zobaczymy.

Junior ;]

3 komentarzy

Po wspólnym z Juniorem przygotowaniu posiłku w czwartkowy wieczór, Wiedźma pyta Juniora:
‚Co zabierasz na górę, bo sama nie dam rady? Wolisz talerze czy kubki?”
Junior pomyślał i odrzekł:
‚Talerze, bo z kubków zawsze coś rozleję.’
Po chwili namysłu dodał:
‚Ty masz jakieś inne ręce czy jak?’
Wiedźma odbierając to jako zdecydowany komplement, że opanowana i wogóle uśmiechnęła się pod nosem i ujęła kubki wdłonie.
Na co Junior stojąc już przy drzwiach kuchni:
‚Zgaszę światło, żeby było trudniej’

Sen pogięty…

1 komentarz

Śnił mi się pająk wielkości kota.
Najpierw był zwyczajnych rozmiarów a potem nagle urósł.
Był czarny, bardzo włochaty i miał zdecydowanie za dużo nóg (jak to zwykle maja pająki)
I był wielki jak kot!
Do tego próbował stale na mnie włazić.
Nie atakował tylko chciał się po mnie wspinać. Chciał mi chyba usiąść na kolanach!
A ja wdrapałam się na drzwi i zwisałam z framugi uczepiona rękami i nogami i krzyczałam „Zabierzcie go!”.
A pająk próbował dosięgnąć mnie przednim kompletem odnóży i podskakiwał z podłogo na 50 cm w górę!

KOSZMAR!!!!

Za dużo Harrego Pottera czy jak? Ostatnio znów czytam całą serię. Właśnie jestem w drugiej części, przed wejściem do Zakazanego Lasu, przed spotkaniem z Aragogiem. :D Wszyscy wiedzą o czym mówię prawda? ;>

A pozatym?

Jest mi dobrze.:D

Bez zmian

1 komentarz

Dalej mi dobrze.
Nawet nie wiecie jak bardzo sie ciesze, ze jestem sama. :D
I nie mam goraczki.
To najzajebistszy stan jaki moze byc. :D

Dom.
Znalazl sie jeden Ajrisz chetny do zamieszkania na sinlgu. Hmmmm…. zobaczymy.
Pan ok 50 lat (na oko)
Narzeczona Tomka juz wyjechala. Szkoda. Spoko kobieta z niej.

Dzis do pracy w Tesco przyszla ta glupia pizda.
Zatem czas na mnie. :D
Inaczej chyba sie nie rusze i nie zaczne szukac lepszego zajecia.

Obcieli godziny znow. Ten tydzien tylko 29 :(
Marna kasa bedzie.

W srode miniona, odwiedzila mnie Pani z social welfare wiec sie bardzo pozalilam na wszystko. I ze placic przestali.
Powiedziala, ze zainteresuje sie co i jak.

I chyba mimo wszystko sprawie sobie kota. Czarnego Smarkacza. Takiego walnietego jak ja. ;P

Dobrze mi. :D

:)

Brak komentarzy

Wyznam Wam cichutko, że czuję się szczęśliwa.
Od kilkunastu dni.
Dlaczego?
Nie wiem.
Bo jestem jaka jestem?
Może.
I choć czaem miewam problemy (kto ich nie ma?) czuję się dobrze.
Moje życie znów ma zapach i smak poziomek zebranych latem.
Dobrze mi.
Nawet jeśli czasem pojawia się jakiś dementor…
Jestem niezwykłą osobą.
Czasem zadziwiam sama siebie ;]
Czy to jakaś choroba psychiczna?
Nie dbam o to.
Jestem niesamowita i już!

I odkryłam kanał telewizyjny zatytułowany Body in balance.
Mieliście widzieć mnie w living roomie jak wywijam joge na dywanie HAHAHAHA…
Junior jeszcze się trzęsie ze śmiechu ;>
A gdybyście słyszeli jak przeklinam podczas ćwiczeń… < olaboga >
No bo trudno założyć sobie nogę na szyję… Jeszcze trudniej ją stamtąd zdjąć.

A! I jeszcze odświeżam znajomość z Ally McBeal.
Jeśli nie wiecie co czuje człowiek uzależniony od kubeczka kawy, powinniście zobaczyć ten serial.
W ostatnim odcinku Ally pokazała jak powinno się pić ten boski napój ;]
Kto oglądał wie o czymmówię prawda?
Potrójny orgazm to mało :D

Dobrze mi.

Kryzys

3 komentarzy

Podobno banki bankrutuja.
Jak zwykle nie jestem w temacie.
Zamartwiam sie glupstwami.
Nie stapam po ziemi.
Zyje z dnia na dzien.
Nie nadaje sie.


  • RSS