maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2009

Ten dom naprawde mnie nie lubi ;]

Jak powiedzial Kilkujadek:

„Ja wiem, polokoktowcy nas nie kochają. Ale my ich będziemy tak długo kochać, aż oni nas wreszcie pokochają.”

Nie wiem czy to sie sprawdzi w stosunku do tego domu, bo szybciej mi sie kontrakt skonczy.

Co sie stalo?

Ano dwa dni temu odlecialy nam drzwi.
Prysznicowe, szklane.

Maynooth

4 komentarzy

Miasteczko studenckie. Co sie z tym wiaze?
Zasmiecenie ulic w okolicach weekendu siega 8 stopni w skali 1-10.
Tylko Dublin nas bije na glowe.
A miasteczko, pomimo, ze jest sypialnia okolicznych duzych miast, jest calkiem mile.
Mieszkam tutaj juz trzeci rok.
Za kazdym razem ruiny zamku budza we mnie dziwne uczucia.
Ni to sentyment ni zachwyt.
Zastanawiam sie, ile lat musi uplynac, by przestac zwracac na nie uwage?
Dziekuje temu ktory mnie stworzyl, ze dar patrzenia  na swiat w taki a nie inny sposob.
Za dostrzeganie drobnych rzeczy.
Kolorow, ksztaltow…zapachow.
I za wyobraznie.
Junior jej nie rozumie.
Ma inna.
Czasem mysle, ze mnie nie akceptuje. Musi mnie znosic, nie ma wyjscia, biedne dziecko.
Wracam myslami do tych dni kiedy mieszkalismy w Dublinie…
Musial zostawac caly dzien sam w domu. W mieszkaniu.
Ja musialam pracowac.
Jego jedyna rozrywka bylo ogladanie dzikich kotow buszujacych po podworku.
Ciezkie chwile przyszlo nam przezyc odkad znalazlam sie tutaj.
Sto tysiecy drog trzeba bylo przejsc.
Drugie tyle przed nami.
Trzy miesiace.
Potem znow zmiana domu.
Dokad tym razem?
I czy bedzie nas na to stac?
I tylko niebo nad Maynooth sprawia, ze jeszcze potrafi mi sie chciec.

Zastoj…

1 komentarz

Rany! Jesli dalej tak bedzie to sie wykoncze.
Wiecie co dzis robilam w pracy?
Spacerowalam sobie, robilam zakupy, rozmawialam sobie ze znajomymi.
Czasem komus pokazalam co gdzie lezy, wynioslam pare pudelek, zapakowalam jedna polke paierem toaletowym, i nawet folie aluminiowa wylozylam na polki.
Potem rozcielam sobie palec kartonikiem z marsow.
Naprawilam jedna kase.
I poszlam do domu.

Taki ruch byl w TESCO. < sciana >

Notka

Brak komentarzy

Poprostu.
Nadrabiam troche zaleglosci.
Nic nie pisze, bo juz mi sie nie chce wylewac tego wszystkiego.
Nic sie nie zmienia tak naprawde.
W pracy zwolnienia.
Ja wiem, ze jestem zajebista i niezastapiona i mnie nie wyleja, ale i tak nie widze jakos ostatnio perspektyw na rozwoj. Na pojscie do przodu.
Nie lubie za dlugo stac w miejscu.
Nudze sie ;]
I gnusnieje i zniechecam sie do wysilku potem…
Niech sie dzieje, niech daja mi nowe wyzwania, niech zmuszaja do myslenia…Ehhh….
W domu, tym Irlandzkim to samo.
Znaczy jak jest You-Know-Who’j to jestem wkurw… zdenerwowana. ;]
Nie mialam okazji wczoraj z nim porozmawiac o kasie bo gdzies szaleje po Irlandii. Moze wroci w piatek, albo i nie, lepiej zeby tak, bo czynsz sie zbliza.
I tak sobie pomyslalam, ze powiem mu, ze kuzwa nie mam zamiaru dawac mu sie tak rolowac.
Pol bez slowa (wrecz z jego inicjatywy to wyszlo) placi 1/3 rachunkow, a ten burak nie. Choc jego narzeczona miesiacami siedziala u nas i korzystala z pradu i ogrzewania, ja mialam placic podwojnie on nie.
I tu moj drogi you-know-who’jku sie zawiedziesz, bo ja sie dluzej dymac tak nie dam.
Teraz cala przyjemnosc po mojej stronie i jesli nie zaplaci swojej czesci ma tydzien na znalezienie innego lokalu.
No dobra dwa.
Ehhh…za miekka jestem.

Nie powinnam zapominac, o waznej zasadzie mojego zycia.
Nie ma sytuacji bez wyjscia tak jak nie ma rzeczy niemozliwych.

A’propos rzeczy niemozliwych wlasnie.
Kilka dni temu w naszym Tesco ‚Very Little Help’ ktos „utknal” klucz w zamku.
Taki klucz do zdejmowania tych ‚dinksow’, ktore piszcza jak sie wynosi za pazucha flaszke bourbona.
W zwiazku z czym polowa kasjerek latala do tych, ktore wczesniej ktos otworzyl, zeby zdjac to cholerstwo z towaru.
(Na 23 kasy, otwarte byly 4 sztuki tych magnetycznych yolks’ow)
Mamy na stanie ochroniarza Ciarana /Kirana/. Bydle takie, szafa trzy drzwiowa i ABS. 2 i pol metra 100 kilo zywej wagi.
D. na urlopie wiec Ciaran sie zabral za odzyskiwanie klucza.
Podczas prob wyciagniecia go z zamka, przybral klorki, ktorych nie powstydzilaby sie polska reprezentacja:)
Po czym poddal sie, stwierdzajac, ze nie mozliwe wyciagnac.
Na co przyszlam ja.
Mowie:
‚Dajcie spokoj, jak weszlo to i wyjsc musi. Nie ma rzeczy niemozliwych’
Oni na to:
‚Hahaha, hihihi, Kiran nie dal rady, a Ty dasz? Pffff… Jak go wyciagniesz, dostaniesz 10 euro’
Gdybym byla materialistka, powiedzialabym 50. Pewnie tez by sie zgodzili ;]
Ale wiedzialam, ze to juz by bylo bardzo nie fair.
Bo nieuczciwe jest zakladac sie o kase bedac wiedzma. ;]
Podeszlam do dinksa, kluczem pokrecilam, zamknelam klapke, otworzylam i…wyciagnelam klucz z zamka.
Mina wspolpracownkow: Bezcenna.
Za wszystko inne zaplacisz karta Mastercard, albo Laser… zalezy co masz  i ile jest na koncie  ;]

Ide zatem z tym odzyskanym kluczem i ratuje biedne kasjerki od zalatania sie na smierc, od kasy do kasy.
Podchodze do Ann O’Brian (przesympatyczna kobieta, ta sama, ktora przyjela problem klientki i zuzytych prezerwatyw…jakis czas temu opowiadalam)
Ann zmartwiona mowi do mnie:
‚Moj dinks jest zepsuty i wogole sie nie otwiera. Nawet sie nie mecz.’
Spojrzalam na nia i mowiac:
‚There’s no impossible things’
Wkladam klucz do zamka.
Fakt stawia opor dran jeden, ale wtedy szepcze cicho „otworz sie”
I nawet jezyka wezow nie musze uzywac, bo klapka odskakuje i jest otwarte.

Juz to powiedzialam dawno temu, ze w tym Tesco gdzie diabel nie moze tam napewno mnie wysla.
Teraz tylko podpisalam ten wyrok ;]

Inna historia z okresu swiatecznego.
Czas skladania choinki.
Te przyszedl wiec poprosilam go o rozpalenie w kominku bo piec zepsuty byl znowu.
Te zabiera sie za rozpalane ja rozkladam choinke.
Slysze jak tam przeklina ale malo skutecznie bo ogien stawial opor.
W koncu mowi do mnie.
‚No, pali sie. Ale cos slabo…’
Po chwili, chyba probowal zakpic ze mnie czy cos bo dodal dziwnie akcentujac slowo na ‚w’
‚Ty Wiedzma! Masz na to jakies zaklecie?’
Na to ja nie odwracajac sie od choinki mowie:
‚Tak. Innnsssseeennndioo…’
W tym momencie buchnely plomienie, az sama sie odwrocilam.
Te spojrzal na mnie i warknal:
‚Na drugi raz sama sobie rozpalaj’

Nie wiem co to bylo, ale lubie takie zbiegi okolicznosci ;]

Tyle z wesolosci.
Niewesolosci sa nastepujace.
Juniora czeka wizyta u lekarza.
Ja tez musze na przeglad bo brzuch mi dokucza…bardzo…
Pewnie to stres, nadwaga moze? ;> Przytylam kosmicznie.
Ale powiedzialam sobie, ze otyli sa wiekszymi optymistami wiec sobie nie zaluje. ;]
Zawsze lubilam sie oszukiwac wiec prosze o niewyprowadzanie mnie z ewentualnego bledu.

No i bilety do Polski drogie jak jasny gwint.
Urlop mam w lutym i chyba nie uzbieram na ten ticket.
Wysle Juniora. Jego sprawa wazniejsza.

Pozatym jest super.
Piec dzis naprawili. Zamowilam kolejne 500 litrow oleju bo przez listopad i grudzien ktos nam spuszczal ze zbiornika.
No kradl poprostu.
Teraz mamy zasrubowane i jakos nie paruje ten olej ogzewajac niebo chyba ;>
Piec tez inaczej pali wiec zobaczymy, ale jak na razie wylozylam znow swoja kase, bo reszty ekipy nie ma w domu.
Pol kase przyniesie, jak kartke na lustrze zostawie, a jak you-know-who’jek mnie wkur…zdenerwuje, to poleci stad jak rakieta.
I nie martwie sie, ze na chwile bedzie pusty pokoj.
Ktos sie znajdzie.
Jeszcze tylko 3 miesiace i trzeba bedzie decydowac dokad sie przeprowadzic…
Niestety.
Ten dom mnie nie lubi.
Ja go tez przestaje.
I wspomnien w nim za duzo.
 

:)

3 komentarzy

No! Znow zapomnialam, ze nic nie dziala bez akustycznego hasla!
;]

Padlo i Tomek kase oddal. I Pan piec naprawil.
To moze by tak ten awans w koncu?

KURWA MAĆ!

No.

Sciana

5 komentarzy

Dopiero co napisalam, ze nie wiem w jakim kierunku zmierzam i juz los, usunal mi grunt z pod stop.
Napewno nie stoje w miejscu. Znow lece na leb i szyje.
Mam dosyc!
Nie macie pojecia jak bardzo. Nie chce mi sie wstawac z lozka rano, nie chce mi sie jesc, nie chce mi sie isc do pracy.
Niczego sie nie nauczylam! Znowu!
Pomoglam Tomkowi wlasnym kosztem.
Nie wolno mi tego robic bo tak naprawde pomoglam jemu, kosztem Juniora!
I to komu?!
Komus kto ma nas gleboko w dupie i nawet by sie nie obejrzal gdyby chodzilo o niego.
Coz, stalo sie.
Mieszkanie kosztowalo mnie w tym miesiacu 900 euro, bez gwarancji zwrotu nie mojej polowy :(
Mistrz T. siedzi cicho. Ma wrocic za 5 dni.
Ja nie daje rady miec tego wszystkiego na glowie.
Do tego dochodzi jeszcze abonament za telewizje bo juz upomnienia przychodza, wiec znow 160 euro nie moje.
Mysle, ze zrezygnuje z telewizji…i tak nie mam czasu jej ogladac. Co nie znaczy, ze nie musze zaplacic tych 160 euro. To tak naprawde oplata za posiadanie telewizora. Ehhh… Ale moge zrezygnowac ze Sky’a.
Podstawowe kanaly nam wystarcza.
I na dokladke zepsulo sie ogrzewanie.
Piec nie chce grzac.
Musze zadzwonic do landlorda ale nie mam kredytow!
KURWA!
MAĆ!

Jeszcze nie wiem czy do przodu.
Ide ciemnym korytarzem mojego zycia.
Nie, nie boje sie.
Lubilam ciemnosc odkad pamietam.
Boje sie tylko, kiedy pomysle, ze tuz za mna idzie Junior i jedynym wytycznym punktem w jakim kierunku ma isc, sa moje plecy.
Kiedy mnie spotka cos zlego… on moze rzucic sie slepo w ta sama pulapke, lub zgubic. Pobiec na oslep i przepasc, rozbic sie o okrutny przewrotny swiat, do ktorego to ja go zaprosilam…
Ide wiec…
Nie wiem czy do przodu, bo to moje zycie „to jakas pierunska kopalnia”* i do tego labirynt!
Od czasu do czasu zagladam w przeswity, niczym sale w podziemiach jakiegos RPG.
TAm czasem mozna znalezc skarby, czesto jednak tylko potwory i nawet level na nich nie podskoczy.
Ostatnio zas wpadlam na sale w ktorej pojawila sie opcja zmiany profesji.
Zlozylam zatem aplikacje i czekam.
Jesli nie wpadne w jakies bagno, zwane zwatpieniem, to moze sie uda.
Potrzymajcie kciuki troche.
Urwalabym sie z tego Tesco, w ktorym ostatnio cos nie kwapia sie podniesc moich kwalifikacji.
A moze musze sie tylko nauczyc blagac na kolanach i podkladac swinie innym?

*)  Seksmisja

Zima w Eire

1 komentarz

Uwielbialam zime w Polsce.
Nie tylko dlatego, ze byl snieg i tak nostalgicznie sie robilo…
Zima to byla pora radosci. Wyglupow na sniegu, rzucania sniezkami, zjezdzania na tylku z gorki i tym podobnych dewiacji. :)
Szczegolnie w wieku 30-stu paru lat ;P
To byl czas czestszego niz zwykle przebywania w kuchni, czas grzanego wina, ognia w kominku, czas oddechu, spokoju, kota na kolanach, przebywania w domu generalnie.
Latem wiadomo, nosilo mnie zwykle bo cieplo i przyjemnie.
Teraz, tutaj, na wyspie nienawidze zimy.
Nie moge sie doczekac kiedy wreszcie sie skonczy i znow bede mogla odetchnac od wysokich rachunkow za prad, od rachunkow za olej, od zamartwiania sie kiedy ten cholerny olej sie konczy, od wkurzania sie ze mimo tego iz jest to ciagle w domu jest zimno jakby wogole sie palilo w piecu.
Od stresu, ze dom bedzie zimny kiedy ja bede w pracy a moje dziecko bedzie marzlo.
Do kuchni wchodze niechetnie, szybko robie kawe, czasem szybkie jedzenie i uciekam z tego pomieszczenia.
Jeszcze nigdy nie spotkalam bardziej nieprzyjaznej kuchni.
A troche doswiadczenia juz mam.
Nawet w garazu w ktorym mieszkalam z Michaelem, kuchnia choc klitka bez okna to jednak byla przyjemniejsza.
Nie wiem co jest grane. Ten dom mnie nie lubi, choc ja wrecz odwrotnie. Staram sie jak moge, by bylo nam tu przytulnie i wmawiam sobie, ze jest mi tu dobrze. Czuje do niego dziwna sympatie.
Tak, do facetow tez mam cos podobnego.
JA za nimi szaleje a oni maja mnie gdzies.
To samo z tym domem.
Nie wiem czy kiedys spotkalo Was cos podobnego.
Ten dom poprostu mnie nie lubi.
Szukam innego, choc zal bedzie mi ten opuszczac.
Coz, zawsze mialam problemy, by skonczyc toksyczny zwiazek.

Ale, zima juz moglaby sie skonczyc.

Jak patrze na to co sie tutaj (mam na mysli w sieci) wyrabia, to rece z biustem mi opadaja.
Jak dzisiejsza mlodziez pisze!
Biorac pod uwage fakt, ze internet opiera sie glownie na slowie pisanym, to co czytam doprowadza mnie do rozpaczy.
Nie jestem jakims Miodkiem, czy polonista, sama robie bledy, mam problemy z interpunkcja i ortografia, ale moi kochani, to co sie dzieje na niektorych blogach, czy forach…Koszmar!!!
Mam problem ze zrozumieniem tresci, tak niektorzy pisza.
Czarna rozpacz!
Do szkoly gowniarze, uczyc sie pisac a nie siedziec przed komputerem i oglupiac, juz i tak tepe, glowki.
Za tak podstawowe bledy jak niektorzy robia, powinno nastepowac porazenie pradem przez klawiature!!!!

Hhhhhuuuuuzzzzzaaaaa Mae, Hhhhuuuuuuzzzzzaaaaaa…. Relax.


  • RSS