maelen blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2010

pojednanie

2 komentarzy

Wiedzma wygrzebala sie z pod sterty kocow. Choc kaszel nadal ja meczyl poczula chec na herbate. Te tradycyjna. Zielona jasminowa.
Powlokla sie do kuchni. W salonie zastala pochylonego nad stolem Luciusa. Patrzyla chwile na jego pochylone plecy, biala jedwabna koszule, biale wlosy przyslaniajace twarz. Wyprostowal sie, czujac na sobie jej spojrzenie.
Mial zmeczone oczy. Poderwal sie na jej widok.
‚Nie powinnas wstawac’
Zakaslala w odpowiedzi lecz zmusila go by usiadl.
Usiadla tuz przy nim. Tak by widziec jego twarz i oczy.
‚Przepraszam cie Lu’
‚Za co?’  usmiechnal sie niepewnie
‚Za moj upor, za to, ze wystawiam cie na ciagle proby. Za moje uczucia i za ich brak…’
‚O czym ty mowisz? Masz goraczke?’
‚Nie, przestan. Pozwol mi…’
‚Prosze cie bys sobie poszedl, bys mnie zostawil na dobre, bo dosyc mam twojego znikania i powrotow w najmniej spodziewanych moentach. A najbardziej dosyc mam czekania na ciebie. ‚
Patrzyl na nia z coraz wiekszym strachem
‚Mimo to ty ciagle jestes. Wracasz. Kiedy jestem chora, jestes przy mnie stale. Nie wiem czy masz cos waznego do zalatwienia, wlasne powazne problemy i sprawy, ale kiedy tylko otwieram oczy widze cie przy mnie.’
Przez chwile patrzyla mu w oczy.
‚Przepraszam cie, ze bylam podla, ze chcialam cie zapomniec. Przepraszam ze pokochalam … wilka.’
‚Wiem’ powiedzial cicho czarodziej ‚Wiem, ze go kochasz. I przykro mi, ze…’
‚To nie istotne juz’ – przerwala mu ‚To bez znaczenia. Bo znaczenie ma tylko to, ze juz rozumiem. Pytanie czy mi przebaczysz’
W jej oczach zalsnily lzy.
‚Glupiutka czarownico’ usmiechnal sie i odetchnal z ulga. Potem przyciagnal ja do siebie i mocno przytulil.
‚Przeciez cie kocham’
Przytulila sie do niego ocierajac lzy.
‚Juz, juz’ odgarnal wlosy z jej twarzy – ‚Widze, ze eliksir Severusa okazal sie niezwykly w dzialaniu’
Usmiechnal sie do niej czule i pocalowal ja.
‚Mysle, ze mozemy zaryzykowac podanie ci herbaty. Zielona jasminowa, prawda?’

Lucius pochylil sie nad zakopana w poscieli i ogromnej stercie kocow, wiedzma.
‚Jak sie czujesz?’ zapytal z troska
Z pod sterty kocow dobiegl go tylko okropny kaszel.
Lucius westchnal ciezko.
‚Rozumiem, ze masz swoje powody by unikac spotkania z Severusem, ale badz rozsadna… potrzebny Ci jego eliksir’
Z pod sterty kocow dobieglo go cos na ksztalt kaszlu pomieszanego z siarczystym przeklenstwem. Udal jednak ze to tylko kaszel.
‚Mae, prosze cie badz rozsadna’
Z pod sterty kocow wylonila sie rozczochrana glowa i blade oblicze wyraznie chorej wiedzmy.
Popatrzyla przez chwile w zatroskane oblicze czarodzieja, po czym usmiechnela sie blado.
‚Dobrze Lu, popros Severusa o eliksir.’
Twarz Luciusa rozjasnila sie nieco, lecz wyraz zatroskania nie zniknal z jego twarzy.
‚Chcialbym wiedziec dlaczego? Co zaszlo miedzy toba a…’
‚Nie istotne, naprawde. Przejdzie.’ uciela wiedzma – ‚Upewnij sie jednak, ze ten eliksir to eliksir pieprzowy a nie jakas wyszukana trucizna’


  • RSS