Mam około 20 lat. Na korytarzu w szkole spotykam Draco.
Mówie:
‚Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, nie wypadło to najlepiej. Spróbujmy zatem jeszcze raz.’
Wyciągnęłam dłoń:
‚Cześć’
Wahał się chwilę, potem uścisnął mi dłoń.
‚Draco’
Na lekcję chemii poszedł pierwszy.
Podarował mi czerwone jabłko i zdecydowanym tonem oznajmił, że będziemy siedziec razem.
Pomyślałam, że trzeba go dopiero nauczyć, jak ma się zwracać do dziewczyn.
Po lekcjach wracaliśmy razem i spotkaliśmy Narcissę.
Kazała mu natychmiast skończyć ten związek i zagroziła, że go wydziedziczy.
Wróciliśmy do wynajętego przez Draco domku.
Draco stanął przy oknie i zapatrzył się na zalany słońcem ogród.
Stanęłam tuż przy nim.
‚Boję się’ powiedział
‚Ja też’ – odpowiedziałam
Spojrzał na mnie
‚Jeszcze nigdy tego nie robiłem’
Pochylił się by mnie pocałować…

***

Wiedźma zbudziła się gwałtownie.
Poczuła, że mężczyzna do którego była przytulona także drgnął.
Spojrzała na niego spiesznie, z paniką i… odetchnęła
‚Coś ci się śniło?’ spytał zaspany
‚Tak’ – mruknęła wtulając sie w niego na powrót – ‚Miałam 20 lat i romans z twoim synem’
Poczuła jak się spiął.
Zaśmiała się cicho.
‚To pewnie przez te „nienormalne sny” opisane  na liście skutków ubocznych moich leków na grypę’
‚Mam nadzieję, że już ich nie bierzesz?’ – powiedział dziwnym głosem
‚Nie, ale może powinnam znów zacząć? Sny pojawiły się po odstawieniu’

***

Kiedy później zastanawiała się nad znaczeniem tego snu, nie mogła jednak nic zrozumieć.
Fakt, Draco wyrósł na pieknego młodego mężczyznę, jednak był w wieku jej syna i nigdy by jej do głowy nie przyszło…
Nie odtrąciła ta myśl.
Pomyślała o Luciusu.
Tak, to był ten jedyny dla niej.
I poczuła jak bardzo za nim tęskni…Tu i teraz.