‚Dokad sie wybierasz?’ – Lucius zirytowany patrzył na spakowane pudła z rzeczami Mae
‚Jak myślisz?’ – odpowiedziała pytaniem, nie przestając sie krzątać
‚Nie Hogwart…’ – powiedział głucho
Spojrzała na niego smutno
‚Wiesz, że to nie możliwe’
‚Po co zatem wracasz do…’
‚Bo muszę!’ – przerwała mu ostro – ‚Nie rozumiesz?’
Szukała w jego oczach potwierdzenia, że jednak rozumie.
Kiedy go nie znalazła zwiesiła głowę.
‚Tutaj jestem w domu, mimo to…nie jestem. Zaczynam się dusić! Nie mogę nic zrobić, nie mogę miec kota, nie moge uzyć magii…’
Milczał.
‚Zapominam, Lu. Wszystko sie rozmywa, znika…Nie mogę tutaj zostać.’
‚Ale dlaczego tak blisko…Ministerstwa?’ – zapytał w końcu
Podniosła głowę i spotkała jego oczy.
‚Nie chodzi ci o Ministerstwo prawda?’
Odwrócił wzrok a ona już wiedziała.
‚Kiedy chciałeś mi powiedzieć, że Narcissa wróciła do domu?’