Ilekroc z nim rozmawiam odczuwam dziwny rodzaj, powiedzialabym – podniecenia.
Taka euforia z przerazeniem.
To nie normalne chyba, albo…ostrzegawcze.
Najbardziej mrozi mnie to, ze zawsze podpisuje sie tym swoim „D.”
I po co wogole do mnie pisze?
Malo ma znajomych?
Malo kobiet wisi mu na ramieniu?
Do czego mu ta znajomosc?
Nie musi byc mily.
Nie potrzebuje tego.
Kiedy wymieniamy wiadomosci czuje, jak cos pali mnie w srodku…jak zgaga ;]
Boje sie.
I nie wiem czego.