‚Boje sie.’ – wyszeptała Wiedźma w ciemność nocy.
‚Wszystko wokół mnie znika. Rozpada się…zupełnie jak…tam… pamietasz? Nie, nie pamietasz. Nie było cie tam przecież…byłeś…zajety.
Znów się boję. I nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego to robię? Dlaczego burzę harmonię?
Dziwne to moje życie. Catty ma Severusa. Zawsze. Kiedy jest jej potrzebny, wystarczy że o nim pomyśli. Merle? Nawet Merlin potrafi znaleźć chwilę, by się pojawić i wesprzeć ją. Choćby tylko jakąś dziwacznie przesiąkniętą sarkazmem uwagą. A ja? Jest was trzech a ja nie mogę liczyć na żadnego z was! Nigdy!
Mario – wiadomo, jego wampiryczna wysokosc wiecznie ma inne sprawy na głowie, a po ostatnim incydencie, nadal jest na mnie obrażony. A przecież nie obudziłam tego demona specjalnie!
Ty – obowiązki rodzinne, taaa…
Jareth? Być może mogłabym liczyć na niego, gdyby nie fakt, że w tej postaci na nic mi się on zda!!!
Znów jestem sama… Słyszysz?!’
Odpowiedziała jej cisza.

Przeprowadzam się na nową chatę. Wszystko rozstrzygnie się jutro. Trzymajcie kciuki bo mam dziwne wrażenie, że coś się szykuje…