Pada śnieg.
Pierwszy raz od chyba 20-stu lat Irlandia przeżywa zimę.
Samochody prawie nie jeżdżą bo trudno się jeździ w TAKICH warunkach. ;>
A ja tak pragnęłam śniegu w tym roku.
Czy to zatem moja sprawka?
A może na moje życzenie, ktoś zaczarował ten świat?
Moje życie nigdy nie było zwyczajne.
Czasem tak bardzo pragnęłam zwyczajności, że udawałam, że nic się dziwnego nie dzieje.
Bałam się tego. Wstydziłam.
I chyba jeszcze nie do końca to akceptuję.
Bo przecież nic specjalnego we mnie nie ma.
Nic prócz wiary w najdziwniejsze rzeczy tego świata.
Na przykład w istoty z baśni i legend.
Nie, nie wierzę w krasnoludki czy elfy z długimi uszami, plączące koniom grzywy i kwaszące mleko.
Wierzę w smoki.
Wierzę też w czarownice.
A dwa dni temu widziałam Hobbista.
Żywego, choć w przebraniu.
I wiecie co?
Kiedy któregoś dnia znajdziecie się przypadkiem w mieścinie gdzie będzie taki domek z mnóstwem kotów i starą wariatką, której dzieci będą robić psikusy i której będą się bać, mówiąc, że to wiedźma, to pewnie będzie to mój domek i tą wariatką z kotami będę właśnie ja.
I w moim ogrodzie prócz marchewki będzie rosło mnóstwo dziwacznych roślin.
I pamiętajcie, by nigdy nie podchodzić do frontowych drzwi.
Tuż za rogiem będzie biegła zarośnięta ścieżka, prowadząca na tyły domu.
W kuchni będą suszyły się zioła.
A staruszkę znajdziecie z kotem na kolanach.
Pogrążoną w drzemce, lub z książką w dłoni.
Za oknem zaś będzie rosła dorodna jarzębina. 

Cztery lata po Drugiej Stronie Lustra.
Cztery burzliwe lata…