Doleciec dolecialam, tego samego dnia.
Mala widzi na oczy. A mnie sie nic nie chce.
To chyba ta wiosna. Bo u nas juz stokrotki widac w trawie. :)
Chce cos zmienic.
Znowu.
Rany, czy to sie nigdy nie zmieni?
Mugol wyznal mi dzis, ze nawet weekendy spedza w pracy.
Zalosne.
Przeciez, wzial sobie za zone te, ktora kochal od zawsze. Z nia chcial byc, z nia ma syna, dla niej zostawil mnie po 6 latach…
(On twierdzi, ze to ja zostawilam jego…dla Irlandii. Hmmm…poniekad ma racje, ale mogl byc ze mna tutaj…mogl byc ze mna nadal, mimo wszystko…)
Nie rozumiem wiec dlaczego teraz od niej ucieka?
Od swojego syna, przedewszystkim!
Nie zal mi go. Sam wybral swoja droge. Inna niz moja.
Moja moze jest nawet bardziej zawila niz jego, ale zato pelna przygod! :D
Po co ja z nim wogole rozmawiam po tym wszystkim? Przeszlosc ma zostac przeszloscia.
Nie czas na sentymenty, poki krew w zylach krazy, poki sie zyje. Trzeba isc do przodu, po nowe przygody ;P
Po nowe doswiadczenia.
Rozsadniej dokonywac wyborow, ale zyc!
Dalej pelna piersia. Nie dac sie uplywowi czasu.
Zaczelam dokonywac prob ustalania priorytetow. :D
Zatem po pierwsze:
- rozwiazac sprawe ESB raz na zawsze
- wyjsc z debetu na koncie
- zmienic mieszkanie
- zmienic prace
Nie wiem czy te dwa ostatnie sa ustwione prawidlowo ale sa bardzo ze soba polaczone.
Niemal rownie wazne.
I tyle na dzis…tylko, ze jakos nic mi sie nie chce ;P
Niedziela, juz po urlopie, dzis dzien wolny a jutro znow do Tesco…