Jestem 10-cio letnia dziewczynka. Mam jasne wlosy i koronkowe sukienki niczym z okresu rewolucji amerykanskiej.
Mam starsza siostre, ktora mnie wiecznie drazni i mi dokucza.
Moj tata jest eleganckim mezczyzna przypominajacym Aleca Baldwin’a i Antonio Banderas’a w jednym.
Matka jest szczupla, wysoka blondynka.
Mieszkamy w bardzo duzym domu.
Wnetrze jest raczej nowoczesne. Duzo drewnianych, lakierowanych powierzchni. Czysto i elegancko.
Akcja zaczyna sie, kiedy pojawia sie informacja, ze w okolicy jest wampir.
Wampirem okazuje sie stary profesor, wynalazca jakiejsc przelomowej teorii.
Podczas zasadzki na wampira (ktory jakims sposobem znajduje sie w naszym domu) znika moj ojciec.
Kiedy bowiem ojciec wpada do pokoju w ktorym jest wampir, zastaje tam jedynie idealna kopie samego siebie.
(Wampir jest zatem zmiennoksztaltny.)
Prawdziwy ojciec znika, jego miejsce zajmuje ojciec-wampir. Wydaje sie byc jedyna osoba ktora zdaje sobie z tego faktu sprawe.
Ale nic nikomu nie mowie.
Najpierw konfrontuje sie z wampirem.
10 latka v.s wiekowy wampir.
Wampir jest zirytowany moimi uwagami i pytaniami.
Mowi: „Jadlem dzis co prawda, krolika, ale miej swiadomosc, ze krolik nie wystarcza mi na dlugo i zaraz moge poczuc sie glodny.”
To troche ochladza moja goraca glowe, jednak nie przestaje nachodzic wampira.
Wampir zreszta zaprzestal podszywania sie pod mojego ojca, natychmiast po usunieciu go z naszego zycia.
Teraz wygladal jak starszy pan ok 60 lat. Ubieral sie niczym hrabia Magnus Lee
Tylko w nieanimowanej, bardziej ludzkiej wersji.
Codziennie wymykalam sie zatem z domu (w srodku dnia) i bieglam na ogromne blonia, by spotkac sie z wampirem, ktory mnie uczyl.
Uczyl historii i przedmiotow scislych. Opowiadal mnostwo anegdot. Uwielbialam spedzac z nim czas.
Kiedys moja matka zainteresowala sie co ja robie tyle poza domem i razem z ta wkurzajaca mnie siostra, poszly na blonia ze mna.
Ucieklam im przy pierwszej okazji, ale zobaczyly mnie z tym olbrzymim starszym odemnie i to sporo mezczyzna, wiec podeszly zapytac o co chodzi (matka pewnie sie obawiala, ze on to jakis perwert jest czy cos)
Hrabia sie grzecznie przywital (jak gdyby nigdy wczesniej sie nie spotkali).
Na pytanie matki co robimy, zaproslil je by sie przysiadly i powrocil do opowiadania mi jakiejs kolejnej fantastycznej historii z przeszlosci.
Sen sie konczyl, kiedy wpatrywalam sie w niego jak w obrazek i chlonelam kazde slowo, ktore mowil.
Wampir byl moim nauczycielem…

Dziwne.
Jak zwykle nie ogladalam, ani nie czytalam niczego na ten temat. Bylam zmeczona i poszlam od razu spac.
Jednak po przebudzeniu  bylo mi zal. Chcialam zobaczyc innego wampira…
Nie macie pojecia, jak bardzo moze brakowac kogos, kto tylko nam sie sni.
Juz tak dawno mnie nie odwiedzal.
Jestem coraz starsza.
On sie nie zmienia, ale dopoki jeszcze czuje sie w miare atrakcyjna, moglby byc przy mnie…
Ehhh cholera, tesknie do niego.